Poradniki

Sposoby na upał podczas górskiej wycieczki z psem

Nawiedziła nas w Polsce fala niemiłosiernych upałów. Nie wiem jak u Was, ale we Wrocławiu temperatura odczuwalna sięga prawie 40 stopni. Podobno to nie koniec i idą kolejne! Wysiłek taki jak chodzenie po górach pewnie nie byłby wskazany przez specjalistów, ale jak to tak? Odpuszczać góry na cały sezon? Na szczęście na taki upał są sposoby…

Konkrety!

Sprawdzaj pogodę

Thank you, Captain Obvious!

Ale serio, najpierw trzeba wiedzieć, że upał będzie i jaki on będzie. To, że w telewizji trąbią o PONAD CZTERDZIESTOSTOPNIOWYCH UPAŁACH nie znaczy, że u Ciebie też tak będzie, bo Polska ma swoje chłodniejsze i cieplejsze rejony. Podobnie w górach – wyżej jest zazwyczaj chłodniej. To może być jeden z argumentów, by w upały uciec z betonowej dżungli wprost na górskie szlaki. Co Ty na to? ;)

Wystrzegaj się burz

Pewnie też słyszałeś powiedzenie, że „pogoda w górach jest bardzo zmienna”. Faktycznie, szczególnie w górach wysokich to potrafi być kwestia minut, kiedy zamiast prażącego słońca zawiśnie nad Tobą burzowa chmura. Burze, burze, powiesz – przecież miało być o upałach! Ale te tematy się ze sobą łączą. Wiesz jak?

W wysokich górach często spotyka się zjawisko opadów i burz konwekcyjnych. Działa to tak, że nagrzana powierzchnia oddaje ciepło, a to nagrzane powietrze wędruje do góry. Trafiając w zimniejsze partie skrapla się i wraca do nas w postaci deszczu… lub lepiej – burz. Między innymi dlatego burze i deszcze występują często po południami. Pamiętaj też, że burza nie musi skądś nadejść – komórka burzowa może utworzyć się właśnie niedaleko Ciebie. Dlatego sprawdzaj pogodę i prawdopodobieństwo wystąpienia burz.

W jednym z poprzednich postów pisałam już o tym gdzie śledzę pogodę wybierając się w góry. Nigdy nie są to popularne pogodynki interii.

Załóżmy jednak, że spodziewamy się bezchmurnego nieba i żaru lejącego się z nieba. Co wtedy? Odwołać wyjazd? Przesiedzieć cały dzień w namiocie lub na kwaterce? Jakie są sposoby na ten upał?

Znajdź na trasie cień. Dużo cienia! Jeszcze zanim wyjdziesz z domu!

Jak wiem, że będę lazła w największy upał to staram się rozsądnie dobierać trasę wędrówki. Nie tylko skracam jej długość o kilka procent, ale też prześwietlam pod kątem tego, czy jest zalesiona. W tym celu bardzo przydatny jest widok satelitarny na Google Maps. Dzięki niemu widzę czy szlak wiedzie pustkowiem (jak na Głównym Grzbiecie Karkonoszy) czy lasem (jak na Skalnik). Jest tylko jeden minus – zdjęcia satelitarne nie są zbyt często uzupełniane. Część z tych lasów może być wycięta!

Dlatego oprócz astronauty zawsze bawię się też w dziennikarza i szukam aktualnych relacji z miejsc, w które chcę iść. Na przykład na blogach lub najlepiej na instagramie pod hashtagiem z danym miejscem. To, co dla innych jest pamiątką z wyjazdu dla nas może być cenną informacją!

A propos – Karkonosze to zły kierunek jeśli chcecie szukać cienia.

Znajdź schronisko PTTK

Zaplanuj trasę tak, by mieć możliwość odpoczynku w schronisku. To dobry sposób na upały i srogie zimy, ale też na każdą wędrówkę górską. Schronisko to Twój łącznik ze światem, źródło jedzenia, wody i pomocy ratunkowej na wypadek gdyby góry dały Ci w kość. Trasa nie musi zakładać przecięcia schroniska – może przebiegać w jego pobliżu. Czy nie lepiej wędruje się z myślą, że w razie wypadku nie jesteśmy całkiem odcięci od cywilizacji? :)

Szukaj naturalnych cieków wodnych

Kolejny sposób na upał i punkt na trasie to naturalne cieki i zbiorniki wodne. Strumienie, potoki, rzeki, wodospady, stawy, jeziora.. I Ty i Twój pies możecie się w takich miejscach schłodzić. Jeśli masz filtr do wody, możesz również uzupełnić zapasy. Ja filtra nie noszę, ale zawsze mam ze sobą butelkę z wodą tylko dla psa i bukłak z wodą dla mnie. Dzięki temu nie muszę dzielić się z psami wodą ludzko-pitną, a z kolei wodę dla nich mogę uzupełniać na trasie w jakimkolwiek strumyku bez mieszania jej z moją. Wodę dla siebie uzupełniam w schroniskach.

Chciałabym, żeby to była oczywistość – TAK, WEŹ ZE SOBĄ WODĘ i dbaj o zapasy. Spotykam czasem na szlaku ludzi, którzy mówią, że ich psy piją z kałuż i strumieni (moje też, ale co jeśli w środku lipca nie znajdziemy żadnej kałuży?). Albo że wybrali się na tylko kilka kilometrów spaceru i nie sądzili, że tak ich to zaora.

Podczas jednej z wędrówek po Saskiej Szwajcarii zrobiliśmy zaledwie 10, maksymalnie 15 kilometrów po dość niewymagającym terenie. Zabrakło nam wody, a organizm odwodniony dużo gorzej znosi wysiłek – choćby powrót do auta. Zrodziło się wtedy powiedzonko, że…

Lepiej nie-dojeść, niż nie-dopić

…i od tamtej pory choćby mi kręgosłup pękał zawsze mam zapas wody ze sobą.

Woda? A może izotonik?

Odbyły się ostatnio moje pierwsze warsztaty z łażenia z psami po górach i zrodziła się tam dyskusja na temat tego jakie uczestnicy mają sposoby na upał. Ustaliliśmy dość jednogłośnie, że sama woda jest jednym z najgorszych płynów, jakie można przyjmować w upał! Woda bardzo szybko przelatuje przez organizm. Jest moczopędna i nie uzupełnia wszystkich straconych podczas wysiłku składników mineralnych.

Padło wtedy kilka ciekawych rozwiązań – głównie izotoniki pod wszelką formą! Uzupełniają to, czego woda nie nadrobi, nie są moczopędne i dają porządnego kopa energii.

  • izotoniki dla psów mają zazwyczaj formę proszku, który w odpowiednim proporcjach miesza się z wodą. Korzystam z tego bardzo często i widzę ogromną różnicę w pracy moich psów. Kiedy piją tylko wodę są zmęczone dniem wędrówki. Izotonik je odświeża i pozwala wędrować po kilka dni z rzędu. Oczywiście jest to zasługa również regularnych odpoczynków i masaży, ale izotonik naprawdę robi dobrą robotę. My używamy tego z Pokusy, ale wiem że nie każdy pies go lubi. Są takie, które w ogóle nie tkną wody z dodatkami.
  • izotoniki dla ludzi w proszku to genialne rozwiązanie na wyjazdy. Nie zajmują dużo miejsca i możesz rozrobić je w mniejszej ilości wody, niż byś musiał targać gotowe izotoniki. Nie musisz się też martwić, że masz tylko izotonik w płynie, a potrzebujesz zagotować wodę na kaszę. Na warsztatach polecony został Litorsal – do kupienia w aptekach.
  • izotoniki gotowe do kupienia w sklepach są koszyczkiem pełnym niespodzianek. Przed kupnem dobrze wczytaj się w skład – kolorowe zabarwienie kusi, ale nie wynika z obecności składników mineralnych, a różnych EEEE.
  • naturalne izotoniki to opcja dla zmotoryzowanych lub kreatywnych, bo… trzeba by wziąć ze sobą wodę, miód, sól i cytrynę. Ceną za nieporęczność jest pewność pochodzenia i naturalność takiego izotonika.

Suchość w ustach to już oznaki odwodnienia. Nie lekceważ sygnałów, które wysyła Ci Twoje ciało!

Oprócz wody zabierz ze sobą czapkę z daszkiem i krem z filtrem. Wiem, że nie jedziesz plażować. Ale oglądanie widoków przez zmrużone oczy jest tak samo upierdliwe jak udar. Że nie wspomnę o spieczeniu się na raczka. ;)

Bierz odpowiedzialność

Pamiętaj, że to TY jesteś odpowiedzialny za swojego psa, dlatego regularnie sprawdzaj, czy upały nie dają mu w kość. Myśl za niego i schładzaj go często, dbaj o to by odpoczywał w cieniu. Wiem coś o tym – mam w stadzie taką małą białą kulkę, która na postojach kładzie się w słońcu i wygrzewa. Od niepamiętnych czasów trwa wojna i co postój przesadzanie pieska w cień. A ona potem i tak wędruje ułożyć się plackiem w słońcu. Nie interesuje mnie, że tak jej się podoba. Ona nie czytała o udarach i nie zna zagrożenia. Ja znam. I Ty też ;)

Ciekawy post o przegrzaniu u psa napisała Paulina z bialyjack. Warto wiedzieć na co zwracać uwagę!

Poświęć się dla dobra sprawy. Wstawaj o 4:00!

Najlepszym sposobem na przeżycie upalnego dnia w górach jest zmiana trybu wędrówki. Podczas bardzo upalnych dni wstaję o świcie i wędruję dopóki upał stanie się nieznośny. Szukam cienia, zalegam na czas najgorszych upałów. Robię obiad, przysypiam, czytam książkę… Ruszam ponownie kiedy słońce przestanie wariować. Wędrówkę kończę późnym wieczorem (dlatego biorę ze sobą czołówkę ;)).

Dzięki temu nie tylko unikam niebezpieczeństwa przegrzania się i psów, ale też zaliczam wschody słońca mając góry tylko dla siebie :)

Wschód słońca w Dolomitach. Wstawanie bladym świtem to jeden ze sposobów na upały i wydłużenie sobie dnia!
Kto rano wstaje ten ma takie widoki!

Wiem, pewnie myślisz, że wstawanie bladym świtem jest bardzo trudne… Ale spróbuj raz obudzić się w namiocie, rozsunąć drzwi i ujrzeć zaróżowione niebo. Dzień jest wtedy dwa razy dłuższy – naprawdę! Wieczorem masz wrażenie, że spędziłeś tu nie dobę, a co najmniej trzy dni. Atrakcji jest więcej. Życia jest więcej. Doświadczeń… Odpoczynku… :) Warto się poświęcić!

Sposobów na upał w górach (i nie tylko w górach) jest sporo! Gwarantuję, że można wędrować z psem bez obawy o wysokie temperatury. Trzeba to tylko robić z rozsądkiem :)
W Górach Bialskich znajduje się tak zwana Przełęcz Trzech Granic - miejsce styku historycznych granic trzech krain: Śląska, Moraw i ziemi kłodzkiej
W górę!