Wędrówki z psem po górach:

Sposoby na upał podczas górskiej wycieczki z psem

- - - Know how / Planowanie

Udostępnij ten wpis!

Nawiedziła nas w Polsce fala niemiłosiernych upałów. Nie wiem jak u Was, ale we Wrocławiu temperatura odczuwalna sięga prawie 40 stopni. Podobno to nie koniec i idą kolejne! Wysiłek taki jak chodzenie po górach pewnie nie byłby wskazany przez specjalistów, ale jak to tak? Odpuszczać góry na cały sezon? Na szczęście na taki upał są sposoby…

Ten post został zaktualizowany latem 2022 roku.

Przede wszystkim…

Przygotuj psa

Zadbaj o sierść

Pies nie poci się całym ciałem (tak jak ludzie), ale ma inny bajer – swoją sierść, która ma niesamowite właściwości. Prawidłowo zadbana okrywa włosowa pełni rolę magazynu powietrza… trochę jak ludzki śpiwór.

Gdy jest zimno, „bańka” sierści przy skórze psa magazynuje ciepłe powietrze, izolując ciało psa na przykład od mroźnego wiatru. Gdy jest gorąco, ta sama „bańka” sierści magazynuje chłodniejsze powietrze i izoluje psa od wysokich temperatur, a także od bezpośredniego działania promieni słonecznych.

Szalenie istotne jest zadbanie o to, by ta sierść była względnie czysta i pozbawiona kołtunów. Wyczesana, prawidłowo zadbana sierść to podstawa prawidłowej termoregulacji psa.

Zadbaj o skórę

Jeśli masz psa, który nie ma sierści (np. grzywacze chińskie) lub gdzieś mu jej brakuje (np. wygolenie do operacji), zadbaj o ochronę przeciw oparzeniom słonecznym. Na rynku dostępne są filtry z kremem UV dedykowane psom. Te ludzkie nie są dla psów odpowiednie.

Zadbaj o opuszki

Unikaj rozgrzanego asfaltu, betonu i kamieni. Psie opuszki potrafią być wyjątkowo wrażliwe na kontakt z gorącymi powierzchniami, szczególnie jeśli ten kontakt się wydłuży i dodamy do niego tarcie podczas marszu. Skutek? Pościerane i obolałe opuszki, które uniemożliwią nam dalszy marsz.

Szukaj zacienionych szlaków – to chyba najprostszy sposób na uniknięcie urazów opuszek od gorącej nawierzchni. Jeśli Twoja trasa prowadzi wzdłuż drogi lub chodnikiem, postaraj się przekonać psa do wędrowania poboczem, najlepiej trawą.

Podczas upałów opuszki są wyjątkowo narażone na kontuzje, pęknięcia i otarcia. Suche opuszki ucierpią tym bardziej, dlatego warto zawczasu zadbać o ich prawidłowe nawilżenie. Co ważne, o opuszki należy dbać między wyjazdami, a nie tylko tuż przed nim. Nawilżenie i odżywienie opuszek to pozytywny skutek dbania o nie nawet na kilka tygodni przed intensywnym, wyjazdowym czasem, a nie szybkie wysmarowanie ich przed wyjściem.

Dobrze zaplanuj trasę

Znajdź na trasie cień. Dużo cienia!

Jeszcze zanim wyjdziesz z domu!

Jak wiem, że będę lazła w największy upał (czego generalnie unikam) to staram się rozsądnie dobierać trasę wędrówki. Nie tylko skracam jej długość o kilka procent, ale też prześwietlam pod kątem tego, czy jest zalesiona. W tym celu bardzo przydatny jest widok satelitarny na Google Maps. Dzięki niemu widzę czy szlak wiedzie pustkowiem (jak na Głównym Grzbiecie Karkonoszy) czy lasem (jak na Skalnik). Jest tylko jeden minus – zdjęcia satelitarne mogą być nieaktualne. Część lasów widocznych na mapach może być wycięta!

Dlatego oprócz astronauty zawsze bawię się też w dziennikarza i szukam aktualnych relacji z miejsc, w które chcę iść. Na przykład na blogach lub najlepiej na Instagramie pod hashtagiem z danym miejscem. To, co dla innych jest pamiątką z wyjazdu dla nas może być cenną informacją!

Znajdź schronisko PTTK

Zaplanuj trasę tak, by mieć możliwość odpoczynku w schronisku. To dobry sposób na upały i srogie zimy, ale też na każdą wędrówkę górską. Schronisko to Twój łącznik ze światem, źródło jedzenia, wody i pomocy na wypadek gdyby góry dały Ci w kość. Trasa nie musi zakładać przecięcia schroniska – może przebiegać w jego pobliżu. Czy nie lepiej wędruje się z myślą, że „w razie wu” nie jesteśmy całkiem odcięci od cywilizacji? :)

Poświęć się dla dobra sprawy. Wstawaj o 4:00!

Najskuteczniejszym sposobem na przeżycie upalnego dnia w górach jest zmiana trybu wędrówki. Podczas bardzo upalnych dni wstaję o świcie i wędruję dopóki upał stanie się nieznośny. Szukam cienia i zalegam tam z psami na czas najgorszych, okołopołudniowych upałów. Robię obiad, przysypiam, czytam książkę… Ruszam ponownie kiedy słońce przestanie wariować. Wędrówkę kończę późnym wieczorem (weź ze sobą czołówkę ;)).

Dzięki temu nie tylko unikam niebezpieczeństwa przegrzania się i psów, ale też zaliczam wschody słońca mając góry tylko dla siebie :)

Wschód słońca w Dolomitach. Wstawanie bladym świtem to jeden ze sposobów na upały i wydłużenie sobie dnia!
Kto rano wstaje ten ma takie widoki!

Wiem, pewnie myślisz, że wstawanie bladym świtem jest bardzo trudne… Ale spróbuj raz obudzić się w namiocie, rozsunąć drzwi i ujrzeć zaróżowione niebo. Dzień jest wtedy dwa razy dłuższy – naprawdę! Wieczorem masz wrażenie, że spędziłeś tu nie dobę, a co najmniej trzy dni. Atrakcji jest więcej. Życia jest więcej. Doświadczeń… Odpoczynku… :) Warto się poświęcić!

Bądź blisko wody

Szukaj naturalnych cieków wodnych

Kolejny sposób na upał i punkt na trasie to naturalne cieki i zbiorniki wodne. Strumienie, potoki, rzeki, wodospady, stawy, jeziora… I Ty i Twój pies możecie się w takich miejscach schłodzić. Jeśli masz filtr do wody, możesz również uzupełnić jej zapasy. Ja (póki co) korzystam z MSR Trailshot.

Jak dbać o swoje zapasy wody?

Chciałabym, żeby to była oczywistość – TAK, WEŹ ZE SOBĄ WODĘ i dbaj o zapasy. Sam jeden człowiek podczas jednodniowej wędrówki powinien wypić ok 2,5-3 litry płynów. A tu jeszcze psy!

ZOBACZ TEŻ  Potęga schematów, czyli jak dbamy o komfort psów podczas wędrówki

Spotykam czasem na szlaku ludzi, którzy mówią, że ich psy piją z kałuż i strumieni. Moje też, ale co jeśli w środku lipca nie znajdziemy żadnej kałuży? Tak nam się zresztą niejednokrotnie przydarzyło, że 3 z 3 potencjalnych miejsc na uzupełnienie wody (sklep, strumień i źródło) były zamknięte lub wyschnięte. W polskich górach, nie na żadnej pustyni… Suszę widać gołym okiem…

Albo że wybrali się na tylko kilka kilometrów spaceru i nie sądzili, że tak ich to zaora. I tego też doświadczyliśmy! Podczas jednej z wędrówek po Saskiej Szwajcarii zrobiliśmy zaledwie 10, maksymalnie 15 kilometrów po dość niewymagającym terenie. Zabrakło nam wody, a organizm odwodniony dużo gorzej znosi wysiłek – choćby powrót do auta. Zrodziło się wtedy powiedzonko, że… „lepiej nie dojeść, niż nie dopić”. Czyli bez jedzenia w upał człowiek się doturla do cywilizacji. Bez wody… będzie trudno.

…i od tamtej pory choćby mi kręgosłup pękał zawsze mam odpowiedni zapas wody ze sobą. To dla mnie najważniejszy zasób podczas wędrówek.

Uzupełniam go w sklepach, schroniskach, proszę o wodę lokalnych mieszkańców albo filtruję ze strumieni. Jeśli z 5 litrów upiłam 1 litr, ale mijam miejsce, w którym mogę uzupełnić wodę – robię to bez wahania. Pozwalam też pić psom z czystszych kałuż i strumieni, jeśli tylko jest ku temu okazja. Wykorzystuję każdą szansę na schłodzenie ich. W upały to szczególnie istotne (wody mam dużo, bo na niej też gotuję).

Ja zawsze oprócz filtra mam ze sobą butelkę z wodą tylko dla psabukłak z wodą dla mnie. Dzięki temu nie muszę dzielić się z psami wodą ludzko-pitną, a z kolei wodę dla nich mogę uzupełniać na trasie w jakimkolwiek strumyku bez mieszania jej z moją. Wodę dla siebie uzupełniam w schroniskach lub za pomocą filtra do wody.

Woda? A może izotonik?

Podczas moich pierwszych warsztatów z łażenia z psami po górach zrodziła się dyskusja na temat tego jakie uczestnicy mają sposoby na upał. Ustaliliśmy dość jednogłośnie, że sama woda jest jednym z najgorszych płynów, jakie można przyjmować w upał! Woda bardzo szybko przelatuje przez organizm. Jest moczopędna i nie uzupełnia wszystkich straconych podczas wysiłku składników mineralnych.

Padło wtedy kilka ciekawych rozwiązań – głównie izotoniki we wszelkiej postaci. Uzupełniają to, czego woda nie nadrobi, nie są moczopędne i dają porządnego kopa energii.

  • izotoniki w proszku dla psów mają zazwyczaj formę proszku, który w odpowiednim proporcjach miesza się z wodą. Korzystam z tego bardzo często i widzę ogromną różnicę w pracy moich psów. Izotonik daje kopa energii i wspomaga regenerację organizmu. Oczywiście jest to zasługa również regularnych odpoczynków i masaży, ale izotonik naprawdę robi dobrą robotę. My używamy tego z Pokusy, ale wiem że nie każdy pies go lubi. Są takie, które w ogóle nie tkną wody z dodatkami.
  • izotoniki dla ludzi w proszku nie zajmują dużo miejsca i możesz rozrobić je w mniejszej ilości wody, niż byś musiał targać gotowe izotoniki. Nie musisz się też martwić, że masz tylko izotonik w płynie, a potrzebujesz zagotować wodę na kaszę. Na warsztatach polecony został Litorsal – do kupienia w aptekach.
  • gotowe izotoniki w płynie do kupienia w sklepach są koszyczkiem pełnym niespodzianek. Przed kupnem dobrze wczytaj się w skład. Nie są też wygodne do noszenia podczas dłuższych wędrówek – ważą.
  • naturalne izotoniki to opcja dla zmotoryzowanych lub kreatywnych, bo… trzeba by wziąć ze sobą wodę, miód, sól i cytrynę. Ceną za nieporęczność jest pewność pochodzenia i naturalność takiego izotonika.

Bierz odpowiedzialność

Pamiętaj, że to TY jesteś odpowiedzialny za swojego psa, dlatego regularnie sprawdzaj, czy upały nie dają mu w kość. Myśl za niego i schładzaj go często, dbaj o to by odpoczywał w cieniu. Wiem coś o tym – mam w stadzie taką małą białą kulkę, która na postojach kładzie się w słońcu i wygrzewa. Od niepamiętnych czasów trwa wojna i co postój przesadzanie pieska w cień. A ona po chwili i tak wędruje ułożyć się plackiem w słońcu. Nie interesuje mnie, że tak jej się podoba. Ona nie czytała o udarach i nie zna zagrożenia. Ja znam. I Ty też ;)

Przegrzanie u psa

Z moich obserwacji wynika, że pierwszymi oznakami, które powinny Cię zaniepokoić są…

  • bardzo intensywne ziajanie (takie, że widać, że pies bierze szybkie, a jednocześnie bardzo głębokie hausty powietrza)
  • odmowa aktywności (np. natychmiastowe kładzenie się gdy tylko pies przestanie maszerować)
  • zobojętnienie na bodźce (np. ignorowanie wołania po imieniu, ignorowanie głaskania, nie podejmowanie interakcji z opiekunem)

To drobne sygnały, które powinny przyhamować nasze ambicje co do dalszej wędrówki.

Jeśli zauważysz te objawy, przejdź z psem do cienia i tam odpocznijcie. Daj psu się napić. Możesz też polać jego ciało wodą (nie lodowatą! taką normalną) – w szczególności strategiczne miejsca jak pachwiny, brzuch, kark. Woda ta wkrótce wyparuje, schładzając tym samym powierzchnię ciała psa i ułatwiając mu termoregulację.

Ciekawy post o przegrzaniu u psa napisała Paulina z bialyjack. Warto wiedzieć na co zwracać uwagę!

Odwodnienie u człowieka

U ludzi pierwszą oznaką odwodnienia jest już suchość w ustach. To sygnał, który często świadomie ignorujemy, bo przecież „się zmęczyliśmy”, to chce nam się pić, prawda? Wcale nie! W tracie upałów przyspieszamy proces wydalania wody z organizmu (np. pocąc się). Jeśli nie będziemy jej uzupełniać, nasz organizm stwierdzi – „dobra, spoko, w takim razie trzeba zacząć tę wodę oszczędzać”. Dlatego ogranicza między innymi produkcję śliny, a przez to nam… zasycha w ustach. Nie lekceważmy sygnałów, które wysyła nam ciało!

Oprócz wody zabierz ze sobą czapkę z daszkiem i krem z filtrem. Wiem, że nie jedziesz plażować. Ale oglądanie widoków przez zmrużone oczy jest tak samo upierdliwe jak udar. Że nie wspomnę o spieczeniu się na raczka. ;)

ZOBACZ TEŻ  W góry zimą z psem. Jak to ugryźć?

Pilnuj prognoz pogody

Sprawdź pogodę

Thank you, Captain Obvious!

Ale serio, najpierw trzeba wiedzieć, że upał będzie i jaki on będzie. To, że w telewizji trąbią o PONAD CZTERDZIESTOSTOPNIOWYCH UPAŁACH nie znaczy, że u Ciebie też tak będzie, bo Polska ma swoje chłodniejsze i cieplejsze rejony. Podobnie w górach – wyżej jest zazwyczaj chłodniej, choć nie na otwartych graniach i połoninach bez grama cienia. Jeśli jednak wybierzemy zacienione szlaki… to może być jeden z argumentów, by w upały uciec z betonowej dżungli wprost na górskie szlaki. Co Ty na to? ;)

Wystrzegaj się burz

Pewnie też słyszałeś powiedzenie, że „pogoda w górach jest bardzo zmienna”. Faktycznie, szczególnie w górach wysokich to potrafi być kwestia minut, kiedy zamiast prażącego słońca zawiśnie nad Tobą burzowa chmura. Burze, burze, powiesz – przecież miało być o upałach! Ale te tematy się ze sobą łączą. Wiesz jak?

Jak się tworzą burze?

W wysokich górach często spotyka się zjawisko opadów i burz konwekcyjnych. Działa to tak, że nagrzana powierzchnia oddaje ciepło, a to nagrzane powietrze wędruje do góry. Trafiając w zimniejsze partie skrapla się i wraca do nas w postaci deszczu… lub lepiej – burz. Między innymi dlatego burze i deszcze występują często popołudniami po serii upalnych dni. Pamiętaj też, że burza nie musi skądś nadejść – komórka burzowa może utworzyć się właśnie niedaleko Ciebie. Dlatego sprawdzaj pogodę i prawdopodobieństwo wystąpienia burz.

W jednym z poprzednich postów pisałam już o tym gdzie śledzę pogodę wybierając się w góry. Nigdy nie są to popularne pogodynki interii. Bardzo lubię:

  • meteo.pl – pozornie skomplikowana, ale warto nauczyć się analizować te wykresy
  • yr.no – norweska alternatywa dla meteo dla zestawienia wyników
  • mountain-forecast.com – pogoda dla poszczególnych wierzchołków wraz z komentarzami zdobywców
  • windy.com – kolejna prognoza do potwierdzenia pogody plus dokładne informacje skąd wieje i dokąd zmierza?

Podczas letnich wędrówek szczególnie lubię tę ostatnią witrynę – windy.com. Gdy włączę radar pogodowy, widzę dokładnie gdzie znajduje się burza, w jakim kierunku się przemieszcza, a porównując dane z okresu do 2 godzin wstecz mogę też oszacować z jaką prędkością się przemieszcza. Dzięki temu wiem (a raczej – mam wskazówki, bo pogoda w górach nigdy nie jest pewna) czy powinnam zawracać, zmienić trasę czy szukać schronienia oraz ile potrwa zagrożenie. Taki patent niejednokrotnie uratował mi tyłek zarówno podczas wędrówek, jak i roadtripów!


Sposobów na upał w górach (i nie tylko w górach) jest sporo! Można wędrować z psem bez obawy o wysokie temperatury. Trzeba to tylko robić z ogromną dawką rozsądku. Czasem wręcz lepiej zostać w domu… Natura nie ucieknie! Góry będą na Ciebie czekać dopóki się nie schłodzi… i dużo dłużej!

To pisałam ja, Magdalena!Wędruję, piszę, opowiadam, fotografuję. Lubię wschody słońca, choć zazwyczaj na nie nie wstaję. Ogarniam, kiedy wszyscy wokół już nie ogarniają. Gdybym mogła, zamieszkałabym z psami w domku w górach, a z ugoszczonymi wędrowcami grała w planszówki do białego rana. Może wspólnie dotrwalibyśmy do wschodu?

Udostępnij ten wpis!
Chcę być na bieżąco!
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Natalia Bachryj
Natalia Bachryj
2 lat temu

Post dający troszkę do myślenia, a szczególnie motywator do poczytania o odwodnieniach i udarach… niby wiesz, ale lepiej doczytać

Więcej Dzikości?

1
0
Co myślisz na ten temat? Napisz komentarz!x