Opisy szlaków / Polska z psem

15 niepopularnych zakamarków Sudetów

Przyznam Wam się, że nie lubię tłumów i dlatego uciekam w góry. Ale jak to?! pomyślicie, przecież w weekendy na szlakach zawsze są tłumy, na Ślężę, na Śnieżkę, na Śnieżnik i inne ŚŚŚ-tandarowe szczyty Sudetów! A i owszem, ale większość ludzi gna właśnie na te najpopularniejsze wierzchołki. A ja? Wydreptałam po górach 1000km szlaków i nauczyłam się gdzie i jak szukać mniej popularnych, a równie pięknych alternatyw.

Przed Tobą subiektywy spis kilku miejscówek wartych odwiedzenia!

Ostaš w czeskich Górach Stołowych

Ostaš to w zasadzie szczyt o wysokości 700m n.p.m. W rzeczywistości to malutkie skalne miasteczko położone w czeskich Górach Stołowych. Geograficznie znajduje się gdzieś pomiędzy Adršpachem a naszymi Błędnymi Skałami. Jest naprawdę niewielkie! Można do niego dotrzeć startując z parkingu u podnóża tej formacji, a dalej iść niebieskim szlakiem. Tam znajdziemy tak zwany Labirynt Górny, pętlę o długości około 2,5km. Lubię w nim to, że łączy trochę wędrówki z elementami bardzo łatwej wspinaczki i platformami widokowymi, z których podziwiać można piękne panoramy na pobliskie góry.

Szlak nie jest trudny, poradzi sobie z nim każdy pies niezależnie od stopnia aktywności. Podłoże leśne albo skaliste – buty dla psa niepotrzebne. Ludzie też nie będą mieć z nim problemu! U podnóża góry znajduje się pole kempingowe i namiotowe – spałam, polecam!

Warto pamiętać o Labiryncie Dolnym zlokalizowanym na północno-wschodnim zboczu góry. Osobiście jeszcze tam nie byłam. Połączenie Górnego i Dolnego Labiryntu da nam około 5 kilometrów łatwej wędrówki. Warto wziąć aparat fotograficzny!

Wejście jest oczywiście darmowe – sama natura!

Broumovské stěny

Wiedzieliście, że Góry Stołowe nie leżą tylko w Polsce? Czesi też mają swój kawałek! Nazywają go CHKO Broumovsko, czyli Obszar Chronionego Krajobrazu Ziemia Broumowska. Na terenie tego obszaru leży na przykład popularny masyw Adršpašskoteplické skály albo wspomniany wyżej Ostaš, aaale to nie wszystko! CHKO Broumovsko kryje też pasmo górskie nazywane Broumovské stěny czyli Broumowskie Ściany, które ciągną się niemal od Szczelińca aż po Adršpach.

Gdybyśmy chcieli przejść je całe to mamy wędrówkę na cały dzień i to tylko w jedną stronę (ok 20km)! Nie jest to dużo kilometrów, ale liczne „vyhlidki” czyli punkty widokowe skłaniają do wielu odejść z głównego szlaku. W efekcie tu dodamy kilometr, tam wrócimy dwa kilometry i już się robi pięć. Taka czeska matematyka… Trudność terenu zależy od odcinka, ale na ogół są to góry łatwe, płaskie, przyjemne. Trzeba pamiętać o specyfice tych gór – zupełnie tak jak w naszych polskich Górach Stołowych, uogólniając jest tam albo bardzo stromo albo całkiem płasko. Czasem trzeba wdrapywać się po wielkich kamulcach albo po nich schodzić. Jeśli zatem nie jesteście pewni czy dacie radę ze swoimi psami – dokładnie sprawdźcie szlak!

Koniecznie trzymajcie psy na smyczy. W tym regionie pełno jest wąwozów, skałek i sporych przepaści. W pozornie łatwym terenie łatwo natknąć się na szczeliny!

Co zobaczyć w Broumowskich Ścianach?
  • Koruna (769m npm) – szczyt na wschodnim krańcu tego masywu. Dotrzecie tam odbiciem z żółtego szlaku przez skalny labirynt. Czasem ciężko się zmieścić z plecakiem! Na końcu czeka Was widok na Szczeliniec Wielki i całą północną część polskich Gór Stołowych. No i słynna huśtawka!
  • Božanovský špičák (773m npm) – szczyt niedaleko Koruny, o tyle ciekawy, że wiedzie do niego pętla ścieżek. Żółty szlak wije się pomiędzy skalnymi formacjami. Niektóre z nich są oczywiste, innych trzeba poszukać. Jak zwykle znajdziecie tu pełno odbić do skałek niezaznaczonych na mapach. Szlak jest bardzo łatwy i płaski. Fajna opcja na spacer z pobliskiej Pasterki.
  • Kamená brána – formacja skalna przypominająca bramę. Fajny punkt fotograficzny. Uwaga! Miejsce niezabezpieczone barierkami, można polecieć w dół.
  • Kovarova rokle – potężny skalny wąwóz z wieloma zakamarkami, jaskiniami i vyhlidkami. Pełno tu pułapek na nogi, schodów wydrążonych w wielkich głazach, wąskich przejść, a barierek brak. Szlak może okazać się trudny dla osób i psów o kiepskiej koordynacji ruchowej lub nieposłusznym (np. uporczywie ciągnącym). Nie jest długi – ma około 2 kilometrów. Warto zostać chwilę na szczycie i odkryć tamtejsze labirynty. Koniecznie znajdźcie Supí hnízdo (702m npm), taki odpowiednik Krzyżnej Góry w Rudawach Janowickich. Z Sępiego Gniazda jest epicki widok na całe Broumowskie Ściany, a nawet Szczeliniec Wielki! Znajdźcie też punkt widokowy Skalní divadlo (Skalny Teatr) – to stamtąd pochodzą najbardziej charakterystyczne zdjęcia tego regionu.

To tylko kilka propozycji. Przejrzyjcie mapę, na pewno znajdziecie więcej skałek i punktów widokowych! Wejście jest darmowe – to takie samo pasmo górskie jak Góry Sowie czy Orlickie!

Srebrna Kopa i Piekiełko, Góry Opawskie

Mam do Gór Opawskich pewien sentyment, bo to tam stopniowo zakochiwałam się w górskich wędrówkach. Znam ten region bardzo dobrze i mam swoje ulubione miejscówki. Same Góry Opawskie nie są zbyt tłumnie uczęszczane. Doceniają je głównie lokalsi i zdobywcy Korony Gór Polski, którzy przybywają tu by wejść na Biskupią Kopę (890m npm).

Podejście pod Biskupią Kopą, z prawej strony łysy wierzchołek Srebrnej Kopy

Biskupiej trzeba oddać urodę jej podejścia. Skradając się na szczyt od północnej strony (czerwonym szlakiem) w miarę zdobywania wysokości odkrywamy bardzo rozległą panoramę całego województwa. Widok iście karkonoski, a jednak na drugim krańcu łańcucha górskiego. To tu (no prawie) kończą się Sudety!

Ale Biskupia jako najwyższy szczyt Gór Opawskich jest dość popularna. Czy jest tam w okolicy coś jeszcze? Świetnym punktem widokowym jest Srebrna Kopa. Srebrna, bo faktycznie dawniej poszukiwano tu srebra. Dziś drzewostan strawił kornik i wiele drzew padło lub zostało wyciętych odsłaniając piękne krajobrazy. Wybierając się tu warto pamiętać o wyzwaniach jakie stawia przed nami wędrówka latem w pełnym słońcu na otwartej przestrzeni i bez żadnego źródła wody. Ale i tak – warto! Tym bardziej, że niebawem pewnie coś tam zasadzą.

W Górach Opawskich zajrzyjcie też do Piekiełka (na zdjęciu nad tytułem „rozdziału”). To dawny kamieniołom powstały po wydobyciu łupka fyllitowego. To takie płaskie kamyki, z których budowano kiedyś dachy i okładano nim ściany domów. Piekiełko nie jest jakoś wybitnie głębokie, ale dawniej uważano, że można tamtędy zejść do samych piekieł. Sprawdzałam, kwestia sporna. Nic mnie nie wsysło. Piekiełko można podziwiać zarówno z jego dna jak i z góry. Uwaga, barierek brak, można zlecieć kilkanaście metrów w dół.

Gwarkowa Perć

Uwaga na pobliską Gwarkową Perć – jako jedyną drogę w Sudetach zakwalifikowano ją jako via ferratę, czyli szlak o charakterze wspinaczkowym. W rzeczywistości to około 11 metrowa drabina wiodąca pionowo wzdłuż ściany wąwozu. Pies po niej nie zejdzie i jest to miejsce bardzo niebezpieczne. Można pokusić się o zejście bokiem wyrobiska, ale ciężko znaleźć odpowiednią ścieżkę w krzakach.

Radunia, masyw Ślęży

Ślęża to góra Wrocławian, serio. Dojazd jest łatwy i szybki, a ścieżki na szczyt szerokie. Nic więc dziwnego, że to tam zjeżdżają się rodziny z dziećmi kiedy tylko pogodynka w TV przepowie „bardzo ciepły weekend”.

Któregoś pięknego dnia wybraliśmy się na Ślężę i my. Coś było nie tak – auta stawały na poboczu już 2 kilometry przed właściwą przełęczą, na polanach unosił się zapach pieczonej kiełbaski, na samym parkingu nie było gdzie szpilki wcisnąć, a na sam szczyt pomykali wszyscy – młodzi, starzy, rodziny z dziećmi, z psami, WSZYSCY.

Otóż… to jeszcze nie jest zatłoczona Ślęża. Przecież widać trawę!

No cóż, uznaliśmy, że ponad zdobycie Ślęży cenimy sobie własny spokój, dlatego odwróciliśmy się na pięcie i ruszyliśmy w całkiem inną stronę. Na Radunię. Okazało się, że to ciekawa alternatywa dla Ślęży! Radunia „stoi” sobie obok i jest niższa – ma 573m npm. Do 2014 roku Radunię można było zdobyć. Teraz szlak wiedzie zboczem ze względu na ochronę fauny i flory. Wokół Raduni można kręcić się i pół dnia – poza niebieskim szlakiem jest tam pełno szerokich, wygodnych piaskowych dróg. Wędrówkę umilają nam widoki i wysokie lasy. Co bardziej wytrwali mogą poszukać śladów człowieka z neolitu, o którym wiadomo, że urzędował tu nawet 6000 lat temu.

Góry Bialskie, czyli sudeckie Bieszczady

Jest takie pasmo górskie w Sudetach, które nazywają Bieszczadami zachodu lub sudeckimi Bieszczadami. Niejednokrotnie jeździłam to sprawdzić i faktycznie – za każdym razem było tak samo dzikie, puste i piękne. Latem to mekka dla wędrowców i rowerzystów, którzy pragną izolacji od świata cywilizacji. Zimą to raj dla miłośników biegówek! Uwaga: rowerom schodzić z drogi, a śladów zimowych starannie założonych – nie deptać.

Góry Bialskie leżą zaraz obok masywu Śnieżnika. Na najwyższy szczyt Kotliny Kłodzkiej cisną wszyscy turyści, którzy znajdą się w okolicy. Natomiast po Górach Bialskich można wędrować całymi dniami i nie spotkać tam żywej duszy! Jeśli cykacie się takich samotnych wędrówek wybierzcie bardziej popularne szlaki.

Uwielbiam to miejsce za jego surowy, wysokogórski klimat. Pełno tu lasów iglastych, korzeni i skał – to jest mój żywioł! Śnieg zalega tu do późnej wiosny, a pokrywa śnieżna zazwyczaj jest gruuuba! Zbocza są dość strome, ale nie sprawią większych trudności ani psom, ani ludziom. Teren dla psich łap całkiem przyjazny i typowo leśny z lokalnymi skalnymi niespodziankami.

Planując wędrówkę po Górach Bialskich warto zajrzeć na formację skalną Brousek (1115m), najwyższy szczyt (kwestia sporna) Smrk (1127 m) czy szczyt Polská hora zwana po polsku Rudawcem. Jak się zmęczycie to odpoczniecie w chacie Paprsek – ale na zewnątrz, bo średnio lubią tam psy.


Takich niepopularnych, a równie atrakcyjnych miejsc jest w Polsce jeszcze całe mnóstwo. Część z nich znam, a resztę dopiero odkryjemy. Do zobaczenia na szlaku!

Najniższa temperatura, w jakiej spaliśmy z psami to około 2*C
W górę!