23.01.2020

Podsumowanie roku / Swoją drogą

Śmiałe plany na Dzikość w 2020

Ostatnie dwa lata były dłuuugim procesem odkrywania nowych rzeczy, gromadzenia sprzętu i zbierania doświadczeń. Miałam tylko jeden cel – jak najwięcej wyjeżdżać w góry, jak najwięcej zobaczyć i przeżyć. Z kolei w rok 2020 wkraczam ze śmiało zarysowanym planem.

Dokąd zmierzamy? Co planujemy? Dlaczego ten rok będzie przełomowy?

Przede wszystkim – Główny Szlak Sudecki

Już w zeszłym roku planowaliśmy przejście GSS, czyli 440km po Sudetach, jednym cięgiem, tylko ja i pieski. Nie udało się, bo na tydzień przed wyruszeniem dopadła nas Fibsowa klęska okulistyczna. Aleale! Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Po opanowaniu sytuacji wyruszyłam na 70km solo trekking po Kotlinie Kłodzkiej. Kilka dni próby generalnej przed 5-krotnie dłuższą wędrówką pozwoliło mi z powodzeniem wykryć niedociągnięcia w pierwotnej wersji mojego planu. Jednocześnie byłam w pełni świadoma tego, że na GSS w 2019 już nie wyruszymy. Zbliżała się pełnia jesieni, a temperatury w nocy spadały na łeb na szyję. To nie sprzyja nocowaniu pod chmurką.

Dlatego właśnie na Główny Szlak Sudecki ruszamy w tym roku. Czym prędzej! W maju, czerwcu, maksymalnie w lipcu, choć to może być już zbyt gorący czas na długie wędrówki.

Będzie mi bardzo miło, jeśli odwiedzisz zakładkę poświęconą GSS. Tam dowiesz się o co cho i jak możesz nas wesprzeć. Choćby uśmiechem!
Tuptamy. Góry Izerskie.
Zanim wyjdziemy na Główny Szlak Sudecki ruszymy w Góry Izerskie

Przed wyjazdem wyjedziemy w Góry Izerskie na kilkudniowy trekking, aby przetestować sprzęt i wprowadzić ostatnie poprawki. Wizycie w Izerach sprzyja fakt, że od listopada zeszłego roku pilotażowo zezwala się na biwakowanie na dziko. Połączymy przyjemne z pożytecznym. Pojedziemy, przesnujemy się kilkadziesiąt kilometrów i zbierzemy materiał foto-video! Wyślemy go do Lasów Państwowych na dowód, że można biwakować bez przypału i z poszanowaniem natury. Na dodatek z psem. ;)

Ciąg dalszy Korony Gór Polski

Dzięki Koronie Gór Polski nauczyłam się odkrywać całkiem nowe miejsca na mapie Polski. Wybrałam się w Góry Kaczawskie i wspięłam na Śnieżkę, do której nie pałałam miłością (zresztą do tej pory to uczucie kuleje).

Zdobyliśmy 10 z 28 szczytów i w 2020 zamierzamy kontynuować tą przygodę. Podczas samego Głównego Szlaku Sudeckiego wpadnie kilka kolejnych zielonych kropek na naszej liście!

Jeśli nie wiecie gdzie wyjechać, tracicie czas na szukanie idealnych miejsc na wyjazd albo nie macie motywacji żeby ruszyć tyłek to koniecznie zainteresujcie się górskimi odznakami. Potrafią bezbłędnie rozkochać w szczytach i nadać rytm wędrówkom!

Tuptanie w Górach Opawskich, niedługo po tym jak zdobyliśmy Biskupią Kopę

Nowe pasmo górskie

Jaram się przejściem Sudetów, no jaram się jak pochodnia. Ale jednocześnie mam pewną obawę, że Sudety mi się troszkę… przejedzą? Znam je, byłam w prawie każdym paśmie górskim. Wiem, że Sudety mają do zaoferowania o wiele więcej, niż dotychczas widziałam, ale… Brakuje mi w tych górach pierwiastka niewiadomej, który towarzyszył mi na początku.

Dlatego w 2020 chciałabym wyjechać w Beskidy albo gdzieś w Tatry. Zapuścić się wgłąb Czech albo Węgier, albo może jeszcze dalej. Spróbować czegoś nowego, zobaczyć jak to jest gdzieś indziej niż na własnym podwórku. Cholera wie, gdzie nas poniesie. Macie pomysł gdzie mogłoby wywiać Dzikość?

Więcej Dzikości dla Was

Intensywność zeszłego roku odbiła się na regularności publikowanych postów. Mi samej jest tak przykro, że proszę mi już tego nie wytykać. Kajam się jak nie wiem co i obiecuję poprawę. Pod koniec zeszłego roku odkryłam, że ja bez planu nie funkcjonuję prawidłowo. Muszę wiedzieć co mam zrobić, żeby to robić, bo jak nie wiem co robić, to narzekam że nie wiem zamiast spiąć poślady i zorganizować sobie pracę w trybie na zaraz. To jest cholera takie proste, a dojście do tego zajęło mi z pół roku.

Kupiłam sobie notes, nakreśliłam miliard użytecznych tabelek i mam teraz posty poplanowane tak precyzyjnie, że nie mam już żadnych wymówek. Mam Wam tyle do przekazania i WIEM co chcę pisać, i jeśli znów coś nie wyjdzie, to znaczy że jestem patentowanym leniem dla którego nie ma ratunku.

Na drugim froncie są nasze social media. Instagram @dzikoscwsercu uwielbiam i ma się świetnie. W minionym roku odkryłam jego potencjał i dużo frajdy sprawia mi rozpracowywanie strategii i gromadzenie odbiorców. Cieszę się, że jest Was tam coraz więcej. To kanał, na którym znajdziecie najfajniejsze nasze zdjęcia i najbardziej aktualne info gdzie jesteśmy i co przeżywamy (na stories). Z kolei na Facebooku Dzikość w Sercu wrzucam głębsze rozkminy, galerie i zdjęcia które warto pokazać Wam w pełnym rozmiarze.

Instagram @dzikoscwsercu
Dzikość audiowizualna, czyli filmy z wypraw

Obiecuję filmy bardziej niż kiedykolwiek i wbrew wszelkim przeciwnościom! Mamy już kilka miniprodukcji na YouTubie @dzikoscwsercu, ale marzy mi się wypuszczać przynajmniej jeden film w miesiącu. W praktyce – oj – jeśli wypuszczę ich sześć w ciągu całego roku, to będę z siebie dumna. Jest to dla mnie temat bardzo trudny, ale staram się małymi kroczkami rozpykać własne frustracje, uprzedzenia i niewiedzę. Uczę się czegoś całkowicie dla mnie nowego. Brakuje mi wyczucia, chociaż wiem jaki efekt chcę osiągnąć. Jest jeden plus – dzięki temu bardzo dokładnie wiem jak czują się zagubieni początkujący fotografowie, którzy piszą do mnie z prośbą o inspirację, poradę, ocenę ich prac… O ludzie, w życiu nie widziałam takiej mgły.

Jeśli jesteście ciekawi czego się spodziewać, polecam obejrzeć nasz ostatni film z czerwcowej wyprawy w Dolomity.

YouTube video
A Ty?

Jakie masz plany na 2020? Spotkamy się w tym roku gdzieś na szlaku? Złapiemy się gdzieś pomiędzy jednym wypadem, a drugim? Bardzo bym chciała!

A jeśli chcesz być ze wszystkim na bieżąco, nie zapomnij o newsletterze!

Najniższa temperatura, w jakiej spaliśmy z psami to około 2*C
W górę!