19.04.2020

Europa z psem / Opisy szlaków

Ořešník i wodospady. Krótka trasa dla wariatów

Kiedy wybieram miejsce na kolejną wędrówkę, zawsze rozglądam się za punktami charakterystycznymi dla danej okolicy. Nie wystarczy mi po prostu przejść się po szlakach, lubię mieć cel – dojść do jakiejś ciekawej skałki, jaskini, na szczyt, przez schronisko, przez punkt widokowy czy koło pamiątkowej tablicy. Na mapach takie miejsca są świetnie zaznaczone i nietrudno jest, przeklikując się od ikonki do ikonki, wybrać jakąś ciekawą miejscówkę. Tak znalazłam Ořešník.

Głównym celem wyjazdu w zachodnie zakątki Gór Izerskich była jednak nie wędrówka, a przeżycie pierwszego noclegu w aucie. Jechaliśmy w ciemno. Pierwszego dnia błąkaliśmy się po wzgórzach w okolicy Świecia. Tuż przed zmrokiem weszliśmy na tamtejszy zamek, o którym jeszcze opowiem w kolejnych postach. Noc spędziliśmy na jednej z przełęczy w okolicy Świeradowa. Tam też złapała nas niespodziewana śnieżyca, a koło 2 nad ranem ktoś szarpał za klamkę naszego samochodu.

Mimo to nocleg był zadziwiająco komfortowy. Uczucie zakopywania się pod drugą warstwę kołdry kiedy na zewnątrz hula śnieżyca to jak wygrana w totka. A to był przecież dopiero początek przygód.

Hejnice

Następnego dnia dojechaliśmy do Hejnic w Górach Izerskich. To skromne miasteczko liczące dziś może 3 tysiące mieszkańców, choć od wieków jest chętnie odwiedzane przez pielgrzymów. Wszystko za sprawą ogromnej Bazyliki Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny, która jest sercem Hejnic, a której historia sięga aż XIII wieku. To znaczy – wtedy wielkiej bazyliki jeszcze nie było, ale według legendy (czy raczej tradycji) to właśnie tutaj pewien ubogi mieszkaniec modlił się o wyzdrowienie swojej żony i dzieci. Jego wysiłek się opłacił, więc zgodnie z przykazaniem „z nieba” postawił tu rzeźbioną na zamówienie figurkę Maryi z Dzieciątkiem Jezus.

Wieści o cudzie szybko się rozchodzą

Miejsce stało się celem wielu pielgrzymek. W 1211 roku postawiono tu drewnianą kapliczkę, a 40 lat później kamienny kościół. 100 lat później pojawiają się pierwsze pisemne wzmianki o miasteczku Hejnice (z czeskiego) czy też Hayndorf (z niemieckiego), co oznaczałoby „wieś w lesie”, „wieś w gaju”. Faktycznie, Hejnice rozciągają się leniwie pośród pokrytych lasem gór, wzdłuż doliny rzeki Smedy. Późnośredniowieczne Hejnice zamieszkują głównie drwale. W kolejnych stuleciach rozwija się tu przemysł kopalniany – w pobliżu Hejnic wydobywa się i obrabia na miejscu rudy żelaza i cyny. Przez kolejne 200 lat kościół jest obiektem sporów i przepychanek między rodami i politykami. Odżywa dopiero w 2. połowie XVII wieku, kiedy nowy właściciel tych ziem, Franciszek Ferdynand Gallas, postanawia przebudować obiekt, dobudować klasztor i sprowadzić tu franciszkanów. Niedługo później, bo w latach 1722-1759 zleca się kolejną gruntowną, barokową przebudowę, a kościół zyskuje kształt, który dzisiaj znamy.

Dzięki tym wszystkim przemianom Hejnice znów stają się miejscem tłumnych pielgrzymek…

…i znowu podupadają

Niestety polityczne przepychanki ponownie uderzyły w sferę religijną. Ówczesne władze na czele z Józefem II Habsburgiem w ramach „walki z zabobonami” zakazują publicznych procesji i plądrują kościół. Wydaje się, że to miejsce przez kolejne stulecia nie ma ani chwili wytchnienia. Ale to nic – na początku XX wieku sanktuarium odrestaurowano i chwilę przed II Wojną Światową nadano mu godność bazyliki mniejszej. Iiii tuż po wojnie… franciszkanów wyrzucono, a klasztor zmienił się w jeden z wielu obózów koncentracyjnych. Internowani zakonnicy i zakonnice trafiają tu w ramach Akcji K – zorganizowanej akcji likwidacji męskich zakonów na terenie całej ówczesnej Czechosłowacji (tuż po Akcji K przeprowadzono akcję R wymierzoną w żeńskie zakony). Wkrótce temat cichnie, a bazylika pustoszeje. Do dawnej formy wraca dopiero w latach 90. XX wieku, po kolejnym remoncie.

Bazylika Mniejsza w Hejnicach, Góry Izerskie

Dziś przy Bazylice znajduje się Mezinárodní Centrum Duchovní Obnovy, czyli Międzynarodowe Centrum Duchownej Odnowy. Działa trochę jak hotel ze SPA dla duszy. Jest tu restauracja, siłownia, plac zabaw… A w Bazylice wciąż odbywają się msze!

Ta Bazylika robi piorunujące wrażenie. Ogromny, bogato zdobiony budynek wyrasta nad niewielką, spokojną miejscowością jakby znienacka. Kiedy jedziesz do takich Hejnic, po prostu nie spodziewasz się tej klasy zabytku. Budynek otacza ogród z zabytkowymi, chronionymi rzeźbami i równo przyciętą zielenią (no może nie z początkiem grudnia, kiedy my tam byliśmy i kiedy nie ma zieleni, ale wystarczy zerknąć na foty w necie!).

Właśnie w takiej okolicy parkujemy nasze małe, szare autko.

Trasa: Hejnice – Hejnice | mapa-turystyczna.pl
W drogę! Na szlak!

Nad Hejnicami góruje jeden bardzo wyjątkowy punkt widokowy przy Ořešníku. Dlaczego wyjątkowy? O tym zaraz. Z parkingu pod Bazyliką to jakieś 3 kilometry spaceru. Początki są bajeczne – najpierw trochę przeciskasz się przez ciasną zabudowę w centrum Hejnic, potem szlak snuje się leniwie na podmiejskich wzgórzach. W połowie tej trasy zaczyna się marsz pod górkę, ale nie jest specjalnie uciążliwy. Na bank poradzi sobie z nim każdy, nawet niewprawiony wędrowiec.

Ořešník (800m n.p.m.)

Czerwony szlak dociera na malutką grańkę – to Ořešník. Stąd odbijamy w prawo na punkt widokowy i tu trzeba poprzeciskać się przez skałki. Koniecznie patrz w górę – punkt widokowy jest wyżej, niż Ci się wydaje! No właśnie, na tym polega ta wyjątkowość Ořešníka. Nie wiem jak to nazwać. To taki skalny, pnący się w górę dynks z bardzo stromym podejściem. Na szczyt prowadzą schodki wykute w skałkach, ale na niektóre, szczególnie te u podstawy, trzeba się raczej wturlać niż wejść – są tak wysokie! Jest tu też kilka klamer, po których pies nie wejdzie – lepiej go podsadzić. Im wyżej tym bardziej stromo i wąsko – ta ekspozycja może przytłoczyć osoby i psy z lękiem wysokości. Barierki dodają tylko odrobinę pewności.

Wdrapaliśmy się tam z psami, ale plecaki zostawiliśmy ukryte w skałach poniżej. Nie wyobrażam sobie wdrapywać się tam z dodatkowym ciężarem. Psy weszły bez problemu.

Na szczycie jest niewiele miejsca, a platforma chyli się ku przepaści. Pewnie dlatego Maciek wolał usiąść, a mi nogi się uginały, kiedy podchodziłam do skraju żeby zobaczyć co jest w dole. Otóż niewiele. Las. Za to panorama całej okolicy robi ogromne wrażenie. Doskonale widać Hejnice wraz z Bazyliką, która jest tak ogromna, że nawet stąd łatwo dostrzec detale. Świetnie widać też krawędź Gór Izerskich.

Ořešník to wyjątkowe miejsce

Ořešník to jedno z niewielu miejsc w okolicznych górach, z których możesz ujrzeć panoramę o szerokości niemal 200 stopni. Ta przestrzeń, skałki, widoki i platforma bardzo przypomina mi Sokolik w naszych polskich Rudawach Janowickich, z tą różnicą, że na Sokoliku miejsca jest jakby trochę więcej. Najbliżej Ořešníkowi do położonej obok Sokolika Krzyżnej Góry. Też wchodzi się po skalnych schodkach, ale z kolei nie ma tam tak piorunującej ekspozycji.

Warto zwrócić uwagę na duży, drewniany krzyż umieszczony na szczycie punktu widokowego na Ořešníku. W 1813 roku postawili go tam franciszkanie z pobliskiej Bazyliki, o której pisałam wyżej. W 1819 roku dwójka z nich chcąc odnowić krzyż odpadła od skały. Nie przeżyli.

Widzisz Bazylikę?!

My schodząc z punktu widokowego też mieliśmy nie lada zagwozdkę. Rzekłabym, że – hohoho – schody zaczęły się przy schodzeniu. Rozumiecie.

Schodki okazały się być za strome, żeby Fibi mogła po nich swobodnie schodzić. Ma krótkie łapki i trudno jej było zmieścić się na pojedynczym schodku. Z kolei Krakers uznał, że jak nigdy nie miał lęku wysokości, tak dzisiaj przyszła pora na odpalenie hamulców i za żadne skarby nie chciał schodzić samemu. Znieśliśmy jedno i drugie, a stojąc już na ziemi odetchnęliśmy z ulgą. Ořešník to szczyt dla wariatów, przysięgam.

Wbijacie tam na własną odpowiedzialność.

Zdobycie (hahah, i zejście) z Ořešníka zajęło nam więcej czasu, niż się spodziewaliśmy. Szybko zerkamy na mapy i reorganizujemy pozostałe do przejścia kilometry, bo wiemy że przed zmrokiem nie uda nam się przejść zaplanowanej trasy. Postanawiamy zahaczyć o wodospady i na luzie zejść już do miasta.

Starczy wyczynów na dziś.

tupu tup
Vodopád Velký Štolpich

Czerwony szlak z Ořešníka nad Vodopád Velký Štolpich to istne urzeczywistnienie marzeń o pięknym i łatwym szlaku. Niemal płaski, bajecznie spokojny, wijący się gdzieś po zboczu wzgórza. Ani się obejrzysz, a zaczyna zawijać stromo w dół, prosto do doliny. Im bliżej, tym głośniejszy szum… wodospadów!

Szlak plącze się raz bliżej, raz dalej rzeki, by w końcu wspiąć się po raz ostatni i przeciąć ciek wodny tuż przy wodospadzie Velký Štolpich. Drewniane mosty i lekka bryza dodają uroku. Nie pomyślałabym, że mamy TAKIE miejsca tuż przy polskiej granicy, dostępne bez przeszkód, bez opłat, bez reklam… i bez ludzi. Gapimy się na wodospad w zupełnej ciszy. Całkiem sami.

Štolpišską cestą do Hejnic

Ostatni odcinek naszej wędrówki wiedzie żółtym szlakiem wyznaczonym na przeciwległym zboczu doliny. Nie bez powodu jest tak szeroki i łagodny – to ścieżka wybudowana w 1891 roku. Na niektórych kamiennych barierach można zauważyć wyryty rok powstania. Štolpišska cesta była cudem drogowej infrastruktury i chlubą ówczesnych władz. Pełno tu torfów i terenów podmokłych, dlatego aby mogła postać tu jakaś droga, teren należało najpierw osuszyć i ustabilizować. Dziś najbardziej newralgiczne miejsca są dodatkowo wzmocnione, na przykład betonowymi panelami.

Na uwagę zasługuje najbardziej śmiały projekt zwany Galerią. Droga zakręca tu o 180° gwałtownie tracąc wysokość. Aby uniknąć katastrofy konieczna była budowa ściany oporowej o wysokości 8-10 metrów.

Żółty szlak zmienia się potem w zielony, by po 3 kilometrach zaprowadzić nas prosto do miasteczka. Po kolejnym 1,5 kilometra przez Hejnice witamy się z małym, szarym autkiem.

Krótka, ale szalona wędrówka dobiega końca.

W Hejnicach byliśmy niedługo przed zmrokiem. Czekała nas jeszcze droga powrotna do Wrocławia.

Hejnice, Góry Izerskie
Przydatne info
  • teren Gór Izerskich jest psiolubny, wchodzisz tu za darmo – i Ty, i Twój pies
  • pamiętaj, aby podczas wędrówki trzymać psa na smyczy. Nie lubisz się ze smyczą? Przeczytaj tego posta.
  • jeśli poruszasz się autem, zatrzymaj się pod Bazyliką w centrum Hejnic
  • do Hejnic można dojechać też pociągiem – ale nie próbowałam :)
  • trasa, którą tu opisałam jest bardzo, bardzo prosta i poradzi sobie z nią każdy, nawet niewprawiony wędrowiec. Jedynym słabszym punktem jest wejście na punkt widokowy na Ořešníku, ale nie jest on obowiązkowy (patrz: mapa)

Szkoda, że tylko liznęliśmy Góry Izerskie. Plan był zdecydowanie ambitniejszy – chcieliśmy wejść jeszcze wyżej i zajść trochę dalej, ale Ořešník zabrał nam dużo więcej czasu, niż się spodziewaliśmy. Na pewno jeszcze tu wrócimy – mam gotowy plan kilkudniowej trasy po calutkich Górach Izerskich i tylko czekam na warunki, by go zrealizować.

W Górach Bialskich znajduje się tak zwana Przełęcz Trzech Granic - miejsce styku historycznych granic trzech krain: Śląska, Moraw i ziemi kłodzkiej
W górę!