Zlatý Chlum (891 m n.p.m.) z psem przez Bílé skály, Čertovy kameny i Bělák

O ile Zlatý Chlum i Bělák miałam w planach od samego początku, to Bílé skály odkryłam zupełnie przypadkiem. Zmotywowana przytłaczającą ilością ludzi pod wieżą widokową po prostu poszłam dalej i odkryłam przepiękny, cichy szlak, na który z pewnością jeszcze wrócę. Dzisiejszy post jest dla tych, którzy lubią powłóczyć się po górskich polanach, wcale nie potrzebując dojść do jakiegoś celu.

Start? Parking przy Čertovy kameny

Początkowo nasz plan był prosty – wejść na Zlatý Chlum i sprawdzić tę ścieżkę dydaktyczną pod szczytem Bělák. Wchodziłam już kiedyś na Zlatý Chlum i auto zostawiłam wtedy w Jesioniku. Tym razem jednak, chciałam ukrócić mozolną wspinaczkę do minimum. Zaparkowałam więc pod restauracją Čertovy kameny, która znajduje się przy punkcie widokowym o tej samej nazwie. Parking jest płatny 100 CZK (stan na jesień 2025) i ta kwota jest zwracana, jeśli zjesz obiad w tej restauracji.

Z parkingu ruszamy niebieskim szlakiem od razu na Zlatý Chlum. Na szczyt prowadzi początkowo bardzo niewinnie wyglądająca ścieżka, która po kilkuset metrach przeradza się w karkołomne podejście po bardzo stromym zboczu. Poradzą sobie z nim wszyscy, tylko w różnym tempie. Jeśli zależy Ci na czasie, to płuca na bank Cię zapieką. Dość powiedzieć, że pokonując dystans 1 kilometra wspinamy się 200 metrów do góry. To bardzo dużo!

Niebieski szlak wyprowadza nas pod wieżę widokową, która stoi na polance w towarzystwie niewielkiego bufetu oraz ław piknikowych z miejscem na ognisko. Bufet prowadzi przemiły gospodarz, który zajmuje się tym terenem od lat. Prosi, by na terenie wokół wieży psy trzymać na smyczy (bo ogólnie w Czechach nie jest to regułą). W bufecie kupisz starter-pack na ognisko, wodę, pocztówki i przybijesz pieczątkę. Na samą wieżę nie można zabrać psa. Widoków z tego miejsca nie ma w ogóle, dlatego ja postanowiłam iść dalej.

Bo też… nie jest to właściwy szczyt Zlatego Chluma. Ten znajduje się 2 minuty marszu dalej, w środku lasu. Stąd też nie ma żadnych widoków i w ogóle rzadko kiedy ktoś tu dociera, bo wszyscy skupiają swoją uwagę na tym piknikowym areale wokół wieży.

Spontanicznie na Bílé skály

Idziemy szlakiem czerwonym jeszcze dalej. Na mapach widzę jakieś Bílé skály i trochę otwartego terenu. Nie oczekując zbyt wiele od gór niskich i turystycznych, ruszam w tamtym kierunku. Szlak jest łatwy i bardzo przyjemny. Dość płaski, choć podejście pod Bílé skály odbywa się w szczerym słońcu (lub deszczu – zależy jak trafisz). Ja trafiłam na piękny, sierpniowy dzień, a na krzakach przy szlaku ostały się jeszcze jagody.

Na sam szczyt Bílé skály nie da się wejść. To znaczy… prowadzi tam ścieżka, ale nic tam nie ma oprócz gęstego lasu. Wzniesienie jest widoczne z głównej drogi. To co w Bilych Skalach przyciąga, to punkty widokowe na szlaku dojściowym. Można tam przycupnąć i z dużą dozą prawdopodobieństwa będziesz tam sam. To nie jest popularny szlak.

Zejście do żółtego szlaku – nieoficjalne

Po krótkiej przerwie wracamy po własnych śladach aż do przełęczy. Mijamy dwie stare chaty i szukamy zejścia do żółtego szlaku. Nie chcemy robić zbyt dużej pętli, więc idziemy po nieoszlakowanych ścieżkach w dół zbocza. Każda z nich jest wydeptana lub wyjeżdżona – nie niszczymy przyrody idąc na przełaj. Docieramy w końcu do żółtego szlaku, który leży na szerokiej, szturowej, leśnej szosie zwanej Mlynářská cesta. Prowadzi nią także szlak rowerowy. To już bardziej popularna nitka, ponieważ biegnie bezpośrednio z parkingu, na którym się zatrzymaliśmy. Spotykam tu panią z wózkiem dziecięcym i psem, a także dwoje pojedynczych rowerzystów.

Odbijamy zielonym płasko na Bělák

Nie dochodzimy jednak do parkingu, bo mamy w planach jeszcze Bělák! Nie wiedziałam o tym szczycie absolutnie nic. Wiedziałam tylko, że prowadzi do niego zielona ścieżka dydaktyczna i właśnie w tę ścieżkę odbijamy z żółtego szlaku. Idziemy nią około kilometra. Jest ukryta w lesie, ale dość płaska i przyjemna. Zadyszka pojawia się dopiero pod samym szczytem. W najwyższym punkcie stoi ogromna skała i upchnięta tuż obok ławeczka. Trochę się tym miejscem zawiodłam, ale zrobiłam kilka zdjęć wierząc, że to właśnie najciekawszy punkt szlaku.

Myliłam się! Ruszyliśmy stromo w dół – naprawdę stromo! – i dosłownie po kilkudziesięciu metrach naszym oczom ukazało się jedno z najbardziej uroczych miejsc, jakie widziałam w górach. Strasznie lubię takie widoki: ogromna skała, przebijający się przez korony drzew widok zielonych pól, ławeczka piknikowa i szlakowskaz. Magii dodaje fakt, że wszystkie kawałki skał mienią się intensywnie srebrzyście. Niesamowity widok! Nie mam pojęcia dlaczego tak się dzieje – zapewne za sprawą domieszki jakiegoś surowca. Podobne zjawisko spotkałam na Keprniku.

Po zrobieniu kilku zdjęć ruszamy dalej, prosto w krzaki. Wydawało mi się, że to tamtędy wiedzie szlak. Pomyliłam się jednak i po chwili wróciliśmy z powrotem pod skałę. Znalazłam inne zejście, zdecydowanie bardziej przypominające szlak. Zejście do głównej ścieżki jest krótkie, bo ma zaledwie 200 metrów, ale jest piekielnie strome. Moje kolana na długo je zapamiętały.

Znowu strome podejście pod parking

Dalsza część zielonej ścieżki dydaktycznej jest bardzo specyficzna. Przez około 1,3 kilometra prowadzi drogą wysypaną niewygodnym tłuczniem. Psy szukają trawiastego pobocza, a ja za nimi. Po drodze zatrzymujemy się przy wodnej atrakcji, która na mapie jest oznaczona jako Vodní mlýnky. Faktycznie, w tym miejscu strumyk napędza kilka młynków i blokuje się o kilka zapadek. Ot, atrakcja. Dzień jest bardzo upalny (około 30 stopni), więc z wdzięcznością ochlapuję kark, przedramiona i nogi zimną, czystą wodą.

I bardzo dobrze, bo przed nami dość trudne podejście. A może wydawało mi się takie ze względu na upał? Stoki Zlatego Chluma chyba to do siebie mają, że opadają bardzo stromo, a szlaki poprowadzone są po prostu pod górkę. „Na pałę”, można by powiedzieć. Tak też jest z niebieskim szlakiem, w który odbijamy. Zaprowadzi nas on aż do parkingu, ale nie tak szybko! Cel osiągniemy drepcząc 700 metrów pod górkę i pokonując 100 metrów wzniesień. Musimy nadrobić to, co zeszliśmy w drodze na Bělák. Przyznam, że ostatnie metry pokonuję resztkami silnej woli. Nie sugeruj się tym – nas gonił czas i praktycznie nie robiliśmy przerw.

Przydatne informacje:

Powiedziałabym, że cały ten szlak jest dla tych lubiących ciszę i spokój na nieco mniej popularnych szlakach. Nie są to szlaki najbardziej panoramiczne, choć mają swoje urocze momenty. Z pewnością jednak pozwalają odetchnąć górami w najszczerszym i najnormalniejszym wydaniu.

  • parking obok restauracji Čertovy kameny kosztuje 100 CZK za cały dzień stania i kwota ta jest zwracana, jeśli zamówisz jedzenie w restauracji
  • regulamin punktu widokowego Čertovy kameny znajdującego się obok restauracji nie zabrania wejścia z psem, ale na górę wchodzi się po metalowych klamrach, przez co ten punkt widokowy jest praktycznie nie do zdobycia z psem
  • podobną trasę możesz zrobić startując z miejscowości Rejviz – będzie dłuższa, ale będzie w pełni poprowadzona po szlakach turystycznych
  • zabierz ze sobą dowód osobisty dla siebie oraz paszport z aktualnym szczepieniem na wściekliznę dla psa
  • po drodze nie ma miejsc do uzupełnienia wody poza jednym spiętrzeniem wody oznaczonym na mapie na zielonej ścieżce dydaktycznej, pod nazwą Vodní mlýnky
  • możesz skrócić lub zmodyfikować ten szlak – na przykład wejść tylko na Zlaty Chlum lub jedynie na zieloną ścieżkę dydaktyczną przez Belak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Szukasz inspiracji na wyjazd z psem?
Zapraszam Cię do Można z Psem - to mapa psiolubnych szlaków i atrakcji, którą możesz współtworzyć.

Korzystaj z gotowych polecajek, zdobywaj odznaki za swoją aktywność i pomóż nam budować rzetelną bazę dla wszystkich opiekunów psów.

Dołącz za darmo. Korzystaj i współtwórz!
Już jest! Mapa psiolubnych szlaków i atrakcji, którą możesz współtworzyć. Dołącz za darmo - korzystaj z gotowych polecajek i dodaj swoje!