Wędrówki z psem po górach:

Gdzie w Polsce spać legalnie pod namiotem i jak wybieram miejscówki na dziko?

- - - Know how / Pod namiotem

Udostępnij ten wpis!

Być może skusiły Cię niskie, niemal zerowe koszty albo chęć sięgnięcia po przygodę… A może chęć bycia bliżej natury? Been there, done that! Opowiem Ci dzisiaj o całym wachlarzu możliwości rozstawienia namiotu pod chmurką. Wcale nie jest tak, że masz do wyboru albo kemping, albo krzaki!

Pierwszą wędrówkę z namiotem zrobiłam właściwie z potrzeby. Nie miałam kasy na majówkowe luksusy kwater. Poza tym mając psy nie chciałam co noc schodzić w dół do miasteczek. Chciałam iść, wieczorem rozbijać się tam gdzie doszłam, przespać noc, a rano ruszyć dalej.

Pierwsza wędrówka z namiotem

Jeszcze do 2019 roku biwakowanie na dziko pod chmurką było w Polsce nielegalne. Rozbicie się namiotem pośrodku lasu niosło ryzyko wysokiego, nawet kilkuset złotowego mandatu. Najdzikszą opcją na nocleg były wyznaczone miejsca biwakowania z wiatą i ogniskiem. Często przebywali w nich także inni turyści i niedzielni „grillarze”.

W takich okolicznościach wyszłam na swoją pierwszą wędrówkę z namiotem. Udało się! Przeszliśmy 100km i przespaliśmy 4 dni pod namiotem. Na dziko, półdziko i niedziko… Ale od tamtej pory dużo się zmieniło…

Jak to wygląda dziś? Jakie mamy opcje?

Dziś wiem, że opcji namiotowania jest naprawdę sporo i planując kilkudniową wędrówkę możemy wykorzystać każdą z nich. Od najmniej dzikiej zaczynając…

(uwaga: wpis dotyczy Polski! w innych państwach panują oczywiście inne, indywidualne dla każdego kraju zasady)

tak, tam w tle jest wielki balon z logo serka Almette!

Kempingi i agroturystyki

Choć kemping i agroturystyki kojarzą się głównie z pobytem z kamperem, to na zdecydowanej większości z nich można zatrzymać się również samym namiotem. Przebywając na kempingu możesz podładować baterie (zazwyczaj można je zostawić na noc np. w recepcji), zrobić pranie (pod prysznicem lub jeśli jest taka opcja, to nawet w pralce) oraz uzupełnić wodę (ta z kranu powinna być pitna).

O ile kempingi przyjmują także z samym namiotem, tak agroturystyki – nie wszystkie. Jeśli w okolicy nie ma kempingu, szukam ośrodka, agroturystyki lub innego hotelu z ogródkiem. Dzwonię do nich i wprost pytam, czy można się u nich rozstawić z namiotem.

Warto najpierw sprawdzić cennik danego ośrodka lub kempingu. To tam zazwyczaj wymienione są udogodnienia i możliwości wszelkiej maści – od pokoi, po namiot, a także wszystkie dodatkowe usługi.

Ceny

Ceny takiej przyjemności wahają się od turystyczności tego miejsca, pory roku (sezonowości) i poziomu reprezentowanego standardu. Dodatkowo, każdy ośrodek sam ustala sposób naliczania opłat. Niektóre liczą tylko od osoby, inne od namiotu, a inne i od namiotu, i od osoby, i jeszcze od zwierzęcia. Opłaty zazwyczaj obowiązują za dobę.

Dla porównania, w sezonie Bożego Ciała w Dolomitach za 2 osoby + 2 psy + 1 namiot mielibyśmy zapłacić w przeliczeniu na złotówki około 250zł za jedną noc. W Polsce w sezonie majówkowym na Jurze za 2 osoby, 2 namioty i 2 psy płaciliśmy ok. 80zł za jedną noc. Te kwoty to zazwyczaj ok. 10-20zł za „element”, czyli 15zł za osobę, 10 za psa, 20 za namiot… i tak się zbiera. :)

Zalety:

  • bezpieczeństwo
  • uzupełnienie zasobów (prąd, woda)
  • możliwość zrobienia prania
  • bliskość cywilizacji w razie jakiegoś fakapu, potrzeby pomocy
  • zazwyczaj bliskość restauracji, pizzerii, sklepów, bo to turystyczne miejsca i z tego się utrzymują…

Wady:

  • koszty
  • imprezowicze mimo ciszy nocnej
  • bliskość ludzi, dalekość natury
  • kempingi często są w miasteczkach lub na ich obrzeżach – trzeba odejść ze szlaków nadrabiając drogi

Schroniska górskie

Miejsce o tyle fajne, że gromadzi ludzi takich jak Ty – górołazów. Nikt tam na Ciebie dziwnie nie spojrzy, jeśli wywleczesz z namiotu 50l plecak i psa. Właściciel zrozumie, że musisz podładować sprzęt i odebrać go przed 6:00. Wieczorem za to może zagadasz do innych noclegowiczów i wypijecie wspólnie piwo do dźwięków gitary, za którą chwyci inny nowo poznany kumpel – też człowiek gór. Taki jest urok schronisk!

Nie pod wszystkimi da się zanocować z namiotem. To czy się da zależy od uprzejmości właścicieli obiektu, ale też np. od tego czy schronisko leży na terenie Parku Narodowego – tam zazwyczaj nie można. Ale gdy już się da, masz dostęp do prysznica (choć ciepła woda może się skończyć zanim zdążysz się wykąpać), prądu (w barze), pysznego jedzenia (szykowanego na miejscu i tylko do godziny np. 19:00) i prania (jak sobie upierzesz pod prysznicem, w umywalce albo brodziku – o ile starczy wody).

Taki urok, no mówię!

Ceny

Koszt rozłożenia namiotu pod schroniskiem jest zazwyczaj dużo niższy, niż na kempingach. To najtańsza legalna opcja poza tymi całkiem darmowymi. Tu płaci się przeważnie tylko za sam namiot, około 10-20zł. Nie spotkałam się nigdy z dopłatą za osobę lub psa (w pokojach – owszem, w namiocie – nigdy).

Zalety:

  • koszt niższy niż kemping
  • nocleg dzikszy i bardziej klimatyczny niż kemping
  • możliwość uzupełnienia zasobów (prąd, woda)
  • możliwość zrobienia prania
  • bliskość cywilizacji w razie jakiegoś fakapu, potrzeby pomocy
  • bliskość ludzi gór, takich jak Ty
  • są po drodze na szlaku, zazwyczaj nie trzeba za bardzo nadrabiać drogi
  • relatywnie niskie koszty

Wady:

  • schronisk górskich nie ma aż tak wiele, by wędrować od schroniska do schroniska bez nadrabiania dużych dystansów, ale mimo wszystko – SĄ
  • zdarzają się imprezowicze i osoby, które tu tylko nocują przy okazji imprezy, np. koncertu konkretnej osoby, ale z samymi górami mają niewiele wspólnego
  • nie pod wszystkimi schroniskami można biwakować – dotyczy szczególnie tych, które są położone na terenie Parków Narodowych
ZOBACZ TEŻ  Podróżnicze inspiracje na 2020 rok

Miejsca biwakowania

Dopóki nie uruchomiono niżej wspomnianego programu „Zanocuj w lesie”, miejsca biwakowania były najbardziej dziką, legalną opcją. To są wyznaczone tereny otoczone drewnianym płotem (albo nie), z wiatką (albo nie), czasem TOITOIem (albo nie), miejscem na ogniskiem (albo nie), paroma ławkami (albo nie) i koszem na śmieci (albo nie). Wyglądają dokładnie tak samo jak np. przydrożne parkingi z wiatą. Z tym, że w tych miejscach biwakowania można legalnie spać i ten przywilej jest oficjalnie uwzględniony w regulaminie.

Mapę takich miejsc można było jeszcze w 2019 podejrzeć na stronie Lasów Państwowych, a potem projekt upadł. Może to i dobrze, bo wiele miejsc była tylko zaznaczona numerem na mapie. Bez żadnego opisu i zdjęć, i dopiero na miejscu okazało się jak to w ogóle wygląda.

Nie jest to wybitnie interesująca opcja. Wspominam o niej, bo swego czasu była krokiem przejściowym od całkowitego zakazu do częściowego rozluźnienia restrykcji.

Ceny

Żadne. Te obszary były (wciąż są) całkowicie darmowe.

Zalety miejsc biwakowych:

  • są bezpłatne
  • miewają wiatkę lub miejsce na ognisko – to miłe udogodnienie
  • na pojedynczych bywają TOITOIe, ale za to chyba na wszystkich są kosze na śmieci

Wady miejsc biwakowych:

  • jest ich wyjątkowo mało
  • obecnie ustępują miejsca obszarom wyznaczonym w ramach niżej omawianego programu „Zanocuj w lesie”
  • wiedzą o nich wszyscy, którzy chcą usiąść z kumplami przy ognisku sącząc piwko – bywa głośno
  • zazwyczaj obiekt jest łatwo dostępny, co niesie ryzyko że odwiedzają go przypadkowi ludzie, turyści, miejscowi…

Legalnie na dziko – program „Zanocuj w lesie”

Serce podróży na dziko – program „Zanocuj w lesie”, czyli program Lasów Państwowych, które zdecydowały się w 2019 wydzielić kilka obszarów i udostępnić je turystom do biwakowania. Pierwszy etap tego programu trwał rok, ale już po 6 miesiącach Lasy Państwowe przyznały, że… lasy jak stały tak stoją. Zwierzęta mają się wciąż całkiem nieźle, nic nie płonie, nikt tam nie umarł, nikt nie osiedlił się na stałe. Nikt też nie przetrzebił populacji leśnych stworzeń….

Okazało się, że Polacy uszanowali dany im przywilej nocnego obcowania z naturą. Po roku program został przedłużony o kolejny, i kolejny rok. Wyznaczone zostało jeszcze więcej obszarów (po jednym w każdym nadleśnictwie), a na terenie niektórych zezwolono na używanie kuchenek turystycznych – czyli ognia!

Program „Zanocuj w lesie” działa więc tak, że na terenie całej Polski mamy wyznaczone obszary, na których możemy przenocować. To są dzikie obszary lasu i łąk, a nie otoczone płotkiem, wypacykowane tereny. Możemy się na nich rozbijać w dowolnym miejscu, pod warunkiem, że robimy to zgodnie z zasadami Leave No Trace. Szanujmy przyrodę (np. nie rozbijajmy się w młodnikach) i komfort okolicznych mieszkańców, a rano zostawmy po sobie porządek!

Chęci nocowania na terenie wyznaczonego obszaru nie musimy nigdzie zgłaszać, chyba że nocujemy w jednym miejscu dłużej niż 2 noce lub w grupie większej niż 9 osób. W takich przypadkach musimy uzyskać zgodę właściwego nadleśnictwa.

Jak znaleźć te obszary?

Wystarczy na mapach BDL na dole wybrać Mapy BDL > Mapy zagospodarowania turystycznego, a następnie poszukać na liście opcji odpowiedzialnej za wyświetlanie obszarów dla programu „Zanocuj w lesie”. Podobna zasada obowiązuje w dedykowanej aplikacji.

Dostanie się do nich nie jest super proste, ale po przejściu raz tej ścieżki z łatwością ją odtworzysz.

Ceny

Zerowe! Nie ponosimy żadnych kosztów poza trudami znalezienia odpowiedniego miejsca. ;)

Zalety spania w ramach programu „Zanocuj w lesie”:

  • NO KURDE, LEGALNIE I NA DZIKO, CZY MOŻE BYĆ WIĘKSZA ZALETA?
  • zerowe koszty
  • bliskość natury i przygoda!
  • skitranie się w lesie niweluje niemal do zera przypadkowe spotkania z miejscowymi
  • wszystkie obszary są naniesone na mapę Banku Danych o Lasach, która jest dostępna także w wersji na dedykowaną aplikację. To świetne ułatwienie, bo w terenie idziesz po prostu z mapą i wybierasz gdzie się rozłożysz, o ile wciąż jesteś na wyznaczonym obszarze

Wady spania w ramach programu „Zanocuj w lesie”:

  • trzeba się czasem nachodzić, by znaleźć odpowiednie miejsce poza zasięgiem wzroku osób postronnych, no i trzeba to zrobić idąc na dziko przez las – brak pewności co do tego gdzie będziemy spać plus dodatkowy wysiłek potrafią potęgować dyskomfort po długim dniu wędrówki
  • trzeba mieć trochę doświadczenia w spaniu na dziko – wiedzieć jak się skitrać, jak rozstawić i zabezpieczyć namiot itd, szczególnie jeśli dopadnie cię zła pogoda
  • śpiąc na dziko trzeba liczyć się z towarzystwem dzikich zwierząt
  • jesteśmy zdani tylko na siebie – brak opcji pomocy w razie wu

Nielegalnie na dziko

Zdarza się, że nas noc łapie w takim miejscu wędrówki, w którym nie można legalnie zanocować. Unikam tego jak mogę i nie planuję celowo takich noclegów. Mimo to, czasem nie dotrę danego dnia tam gdzie chcę albo obiekt, do którego zmierzałam jednak nas nie przyjmie.

Jeśli nocuję w ten sposób, szukam miejsc, w których najmniej szkodzę – najchętniej przy wiatce. Tam, gdzie zwierzaki i natura i tak widuje człowieka. I zawsze zgodnie z zasadami Leave No Trace. No i kategorycznie poza Parkami Narodowymi i Rezerwatami, nawet jeśli wędruję właśnie przez ich teren!

Etyka takich działań to indywidualna kwestia każdego z nas. Osobiście – poza tym wpisem – nigdy wprost nie opowiadam o swoich noclegach na dziko, nawet jeśli zdarza mi się takie odbywać. Bywają, ale ich nie promuję. Dlatego też nie będę wymieniać zalet i wad – pozostawiam to sumieniu każdego z nas! :)

Od czego zacząć?

Jeśli do tej pory nie spałeś/aś pod namiotem podczas wędrówki, nie rzucaj się na głęboką wodę, szczególnie jeśli wędrujesz kilka dni z rzędu. Spanie pod namiotem na dziko wymaga minimum doświadczenia w zorganizowaniu sobie wody, jedzenia, prania i przede wszystkim psychiki gotowej na taki nocleg. Nie bywa on wybitnie bardziej niebezpieczny od noclegu na przykład na kempingu lub pod schroniskiem, ale gdy do głosu dochodzi nasz strach – sprawa się komplikuje.

ZOBACZ TEŻ  Samotne wędrówki po górach. Na co się przygotować?

Zamiast więc pędzić na hurra na kilka dni z noclegiem na dziko, wymieszaj wszystkie wymienione powyżej opcje. Jeśli do tej pory nie nocowałeś/aś na dziko pod namiotem, to nawet jedna noc prawdopodobnie zrobi na Tobie duże wrażenie. Dawkuj sobie tę przygodę! Chodzi przecież o to, by to było ciekawe, może trochę naginające nasze granice doświadczenie, a nie mała trauma.

Małe kroczki!

Bardzo polecam Ci odnaleźć najbliższy obszar do legalnego nocowania na dziko i pojechać tam w trakcie weekendu, choćby autem, które zostawisz na jakimś pobliskim parkingu. To doskonały trening przygotowania do tego typu przygody, ale taki bez nadszarpywania swojej psychiki – przecież następnego dnia wracasz już do domu. Delektuj się chwilą! :)

Ja do tej pory wędruję tak, by co 3-4 dzień wylądować pod schroniskiem lub na kempingu. Wieczorem mogę się rozłożyć i wychillować, a nie czekać do zmroku. Mogę odpocząć, a nie stale przewidywać zagrożenia. Mogę zrobić pranie, uzupełnić wodę i podładować sprzęt. Rano mogę spać do woli, a nie zwijać się skoro świt.

Moja psychika się wtedy resetuje!

Rozstawianie namiotu na dziko – jakie miejsce wybrać?

Jak już się zdecydujemy spać na dziko, to wybranie konkretnej miejscówki to bardzo ważny moment. Nie da się jej przewidzieć, nie da się jej co do metra zaplanować. A jednak ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie, bo jest gwarancją bezpieczeństwa i komfortu, a więc i spokojnej nocy… a więc – regeneracji.

Wybieranie miejscówki pod namiot to dla mnie zawsze karkołomne zadanie. Idę i myślę – a może tu? – a 100 metrów dalej odkrywam jeszcze lepsze miejsce, i tak w kółko.

Jest kilka kwestii, które musi spełniać idealna miejscówka:

  1. Musi być możliwie jak najbardziej płasko.
  2. Jak najmniej kępek trawy i dołków przekopanych przez dziki. A jeśli już są, to trzeba się rozłożyć tak, by nie narzucały niewygodnej pozycji podczas kilku godzin leżenia.
  3. Na podłożu dobrym do wbicia śledzi (ale to się nie zawsze udaje, bo są inne priorytety – dlatego mam namiot samonośny)
  4. Raczej wyżej, niż niżej. Im niżej, tym większe ryzyko, że popłynę wraz z deszczem.
  5. Raczej w lesie, niż na łące. W lesie jest cieplej i można się lepiej skitrać.
  6. A propos kitrania – za skałką, za krzakami, kilkadziesiąt albo więcej metrów od głównej ścieżki. Byle poza zasięgiem wzroku osób, które tamtędy przechodzą.
  7. Nie na ścieżkach zwierząt – to takie udeptane w ściółce ścieżynki. Dobrze je widać! Unikam ich jak ognia, tak z szacunku do ich nawyków, jak i dla własnego bezpieczeństwa
  8. Z dala od ostoi zwierząt, paśników, wygniecionych traw, rozrytej ziemi i innych rzeczy sugerujących wzmożoną obecność zwierząt w okolicy.
  9. Daleko od mrowisk (mrówki), najlepiej w niskiej trawie (tam jest mniej kleszczy), kwitnących drzew (pszczółki, zostawmy w spokoju), itd.
  10. Z dala od wieżyczek myśliwych, a jeśli nocleg wypadnie w zasięgu którejś z nich – rozstawiam kijki, przywiązuję jakąś linkę do drzewa, czy cokolwiek co zasugeruje myśliwemu, że jest tu pod krzakiem tylko niewinny turysta.

Podobne kryteria stosuję też na kempingach, tylko tam nie trzeba tak uważać na zwierzęta i zauważenie przez ludzi.

Aha! I jeszcze…

Kiedy szukam miejscówki, zazwyczaj znajduję ją za dnia, ale rozbijam się dopiero przed zmrokiem. Gdybym się rozłożyła, a ktoś by mnie zauważył – miejscówka byłaby spalona. Co więcej, biwakując staram się używać jedynie czerwonego światła czołówki. Jest mniej widoczne dla osób postronnych i nie przyciąga tak bardzo owadów.

Pamiętaj, że na moim blogu czeka na Ciebie jeszcze więcej postów o spaniu pod namiotem!

To pisałam ja, Magdalena!Wędruję, piszę, opowiadam, fotografuję. Lubię wschody słońca, choć zazwyczaj na nie nie wstaję. Ogarniam, kiedy wszyscy wokół już nie ogarniają. Gdybym mogła, zamieszkałabym z psami w domku w górach, a z ugoszczonymi wędrowcami grała w planszówki do białego rana. Może wspólnie dotrwalibyśmy do wschodu?

Udostępnij ten wpis!
Chcę być na bieżąco!
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marty
Marty
3 miesięcy temu

Podziwiam. I chyba w końcu sam wybiorę się na taki trekking. Mieszkam w Szkocji i tu jest fajne to że można bez problemu nocować na dziko.

Więcej Dzikości?

1
0
Co myślisz na ten temat? Napisz komentarz!x