
Kaskada Myi i Wodospad Podgórnej – krótki i łatwy spacer w Karkonoszach
Karkonosze kojarzą się głównie z masywnym, skalistym grzbietem zakończonym królową, najwyższą górą Sudetów, Śnieżką. Okazało się, że karkonoskie doliny mają równie wiele do odkrycia. Jednym ze szlaków, które przemierzyliśmy był ten nad Wodospad Podgórnej i Kaskadę Myi – dwa malownicze i łatwo dostępne wodospady. Poniżej znajdziesz relację z naszego spaceru podczas wyjazdu w Karkonosze z psem.
Podczas naszego wyjazdu w Karkonosze Kefir miał 6 miesięcy, a Fibi 14 lat. Z takim towarzystwem nie zaszlibyśmy daleko i wysoko, więc szukaliśmy spokojniejszych tras. Ten szlak sprawdził się idealnie! Obydwa wodospady leżą niedaleko siebie i można je odwiedzić w ramach tego samego spaceru.

Większość odwiedzających te okolice udaje się tylko nad Wodospad Podgórnej. Jest on zdecydowanie popularniejszy i prowadzi do niego czarny oraz zielony szlak, przez co łatwo tam trafić. Kaskada Myi leży poza szlakiem, ale prowadzi do niego oczywista i wydeptana ścieżka. Reszta spaceru prowadzi ulicami miasteczka, dlatego dobrze mieć ze sobą mapę, choćby tą w telefonie, by na bieżąco nawigować po licznych zakrętach.
Cały spacer liczy około 3 kilometry i zajmie Ci około godziny, do półtorej – licząc przystanki na zdjęcia lub jedzonko. Nie jest bardzo wymagający, ale nie jest to też spacer po płaskim terenie. Na kilku krótkich odcinkach podchodzimy mocno do góry albo schodzimy stromo w dół. W sezonie z pewnością spotkasz wielu innych turystów.
Do Ciebie należy decyzja, w którą stronę przejdziesz tę pętlę. My zaczęliśmy od Wodospadu Podgórnej, chcąc popularniejszy wodospad zobaczyć jak pierwszy, a potem odetchnąć na mniej popularnej Kaskadzie Myi.
Dojazd do Przesieki
Aby dojechać na parking, kieruj się na miasteczko Przesieka. Ono samo w sobie jest urokliwe i wciśnięte wysoko w karkonoską dolinę. Auto możesz zostawić na niewielkim, ale darmowym parkingu pod Walońskim Kamieniem, obok przystanku autobusowego „Przesieka Pod Lipami”. Dookoła jest jeszcze kilka małych parkingów. Uważaj jednak, bo w większości okoliczne parkingi są prywatne lub zarezerwowane dla gości hotelowych albo odwiedzających kościół.
Jak dojść nad Wodospad Podgórnej?
Spacer nad Wodospad Podgórnej zaczynamy idąc czarnym/zielonym szlakiem, lekko pod górkę ulicą Krętą. Tuż za ostatnimi zabudowaniami szlak zaczyna opadać, a po zaledwie pół kilometra od startu odbija w lewo. Tu zejście jest jeszcze bardziej strome, ale po kilku krokach docieramy (tak, to już!) nad Wodospad Podgórnej.

To trzeci najwyższy wodospad w Karkonoszach. Woda spada w dwóch kaskadach z 10-metrowego progu, tworząc u swych stóp coś w rodzaju skalnego basenu. Całość otoczona jest wysokimi, skalnymi, pionowymi ścianami – niczym urwiska. Bardzo atrakcyjny widok!
Latem jest to całkiem popularny cel spacerów taki jak nasz. Zimą odwiedza go mniej turystów, ale za to dużo „morsów”, to znaczy osób, które lubią zażywać krio-kąpiele w zimnej wodzie. Przyznam, że choć sama nie jestem fanką zimnych kąpieli, to w takich okolicznościach przyrody… aż się prosi spróbować! Może kiedyś :)
Pod wodospadem jest niewielka, zadaszona wiata. Jeśli masz psa reaktywnego, z trudem znoszącego obecność innych ludzi lub psów, to miejsce może być dla niego wyzwaniem. Aby pójść dalej, musisz przejść przez drewniany most. Nie ma w nim żadnych prześwitów, ale jest wąski, taki jednoosobowy. Ja jadąc w Karkonosze z psem liczyłam się z tym, że ludzi będzie dużo. To miejsce było zdecydowanie najtrudniejsze z całego naszego spaceru. Trudniejszy z całego wyjazdu był tylko Dziki Wodospad, jeszcze łatwiej dostępny i jeszcze chętniej odwiedzany. Niestety, nie mam zdjęć z tego miejsca, bo Kefir zjadł kartę pamięci do aparatu. Właśnie dlatego zdjęć także w tym poście jest niewiele i nie są najlepszej jakości. :)
Jak dojść do Kaskady Myi?
My idziemy dalej, doliną, wzdłuż strumyka o nazwie Podgórna, która niebawem przeistoczy się w większą rzekę. Tutejsze wody zasilą potem Wrzosówkę, a następnie płynący przez Jelenią Górę Bóbr. Na końcu doliny, czyli po około 400 metrach spaceru, skręcamy w prawo. Po przekroczeniu niewielkiego strumyka odbijamy na nieoznakowaną ścieżkę prowadzącą wprost pod Kaskadę Myi. Ścieżka ta jest pełna wystających korzeni i trzeba się skupić gdzie stawiamy nogi, ale razem z nami docierają tu także dwie parki seniorów. Więc da się, byle w swoim tempie i ostrożnie. Zimą z pewnością trzeba jeszcze bardziej uważać, a nawet zabrać raczki!



Kaskada Myi jest zdecydowanie mniejsza, niż Wodospad Podgórnej, ale za to szersza i można podejść pod samą ścianę wody. Bardzo urokliwe i dzikie miejsce. Mając świadomość, że jestem tam z całą trójką swoich psów – z trzema pokoleniami moich podróżników – myślałam sobie jakie to szczęście, że docieramy w takie miejsca RAZEM.

Do auta wracamy najpierw cofając się wzdłuż potoku Myi, a potem ulicą o wdzięcznej nazwie Droga do Wodospadu. Dokładnie sprawdzamy na mapie, w którym miejscu odbić w lewo. To ostatnie mocne podejście, które prowadzi wprost do lokalnego kościółka. Stamtąd wystarczy dojść do parkingu, na którym zostawiliśmy auto.
Nam ta wycieczka zajęła około 1 i pół godziny. Najtrudniejsze dla Kefira było przejście obok Wodospadu Podgórnej, gdzie było kilka grupek ludzi i dwa lub trzy pieski. Dość trudne było też mijanie się z ludźmi na korzeniach w drodze na Kaskadę Myi. Dla mnie najtrudniejsze było schodzenie po stromym zboczu do Wodospadu Podgórnej. Gdybym wróciła w Karkonosze z psem, sprawdziłabym jeszcze Wodospad Jodłówki pod miasteczkiem Borowice, ale to byłby cel na całkiem inny spacer. :)
Udanego wędrowania i do zobaczenia na szlaku!





