Suur Munamägi (318 m n.p.m.) z psem – najwyższy szczyt Estonii

Będąc w Estonii nie mogliśmy odpuścić wejścia na Suur Munamägi. Przygotowania i research nie trwały długo, ale jadąc tam i tak nie wiedziałam czego się spodziewać. Dla mnie – człowieka mieszkającego w górach – cała Estonia wydawała się dość płaska… Czego więc spodziewać się po najwyższym szczycie Estonii i jednocześnie najwyższym szczycie krajów bałtyckich?

Suur Munamägi leży w południowo-wschodniej części Estonii, około 40 kilometrów od granicy z Rosją i 20 kilometrów od granicy z Łotwą.

Suur – duży;
Muna – jajko;
Mägi – góra.

Nazwę szczytu tłumaczy się więc na „Big Egg Mountain„, czyli Wielką Jajową Górę. Faktycznie, na mapach topograficznych Suur Munamägi ma jajowaty kształt, a w dodatku jest najwyższą górą caaaałej okolicy. Legenda głosi, że górę i jej okolicę ukształtował Kalevipoeg (pol. Syn Kaleva), bohater jednego z najważniejszych estońskich eposów. Zmęczył się, położył, ale miał zbyt płasko pod głową, więc zagrabił sobie ziemię i tak powstało Suur. Potem przewrócił się na bok i tak powstało pobliskie Jezioro Vaskna. Po drzemce wstał, a z dwóch jego pierwszych kroków powstały jeziora Tuulijärv i Tuhkrijärv (est. järv – pol. jezioro).

Szczyt Suur Munamägi otulony jest Obszarem Chronionego Krajobrazu Haanja (est. Haanja looduspark) i najłatwiej dotrzeć do niego kierując się na miejscowość o tej samej nazwie, czyli Haanja.

Parking

Trudno przegapić docelowe miejsce, bo oprócz parkingu i ścieżki prowadzącej na szczyt, w okolicy są tylko pola, łąki i kilka domków. W jednym z budynków mieści się restauracja, obok której znajdziesz pierwszy parking. Tam nie stawaj – on jest dla klientów restauracji. Dosłownie 200 metrów dalej znajdziesz kolejny, większy, zdolny pomieścić kilkanaście aut. Jest też na nim kilka tablic informacyjnych i wiata. Za parking nie zapłaciliśmy nic.

Podejście na szczyt

Nie wiem, czy jest w Europie prostszy do zdobycia „najwyższy szczyt”. Cała trasa liczy niespełna 1 kilometr długości. Jeśli Ci się spieszy, to w nie więcej niż 30 minut wbiegniesz na szczyt, wejdziesz na samą górę wieży i wrócisz na parking. My spędziliśmy tam nieco dłużej, a na szczyt wchodziliśmy dwa razy. Raz bez psów, by wejść na wieżę, a drugi raz w towarzystwie Fibi, Krakersa i Kefira. Tak, na szczyt weszła nawet nasza seniorka Fibi, która wówczas miała 16,5 roku na karku. Taki to SZCZYT.

Pierwsze 200 metrów prowadzi wzdłuż drogi, a kolejne 200 metrów po chodniku pnącym się pod górkę. Do wyboru schody lub ta taka pochyła część dla wózków. W połowie drogi znajduje się sklepik z pamiątkami, ale podczas naszej jesiennej wizyty był już zamknięty. Pocztówki zakupiliśmy na szczycie, w sklepiku wewnątrz wieży.

U stóp wieży znajduje się spory plac z miejscami do odpoczynku. Nie ma stąd żadnych widoków – trzeba wejść na wieżę.

Wieża na szczycie Suur Munamägi

No właśnie, wieża! Wyglądem przypomina rakietę kosmiczną, ale w rzeczywistości jej pionowa część to klatka schodowa, a w dwóch małych parterowych budynkach mieści się kasa wraz ze sklepikiem oraz niewielka restauracja.

Ta konkretna wieża jest piątą z kolei wieżą pobudowaną w tym miejscu. Poprzednie były za małe, za niskie, albo wręcz za wysokie (i podobno statki aż się gubiły – ja szczerze nie wiem jak, bo szczyt leży przynajmniej 150 kilometrów od najbliższego brzegu morza… ale może w tamtych czasach chodziło o mniejsze, lokalne statki albo coś pływającego po jeziorze Peipus?).

Obecną wieżę wybudowano nakładem lokalnych sił i surowców w latach 30. XX wieku. Jej otwarcie zaplanowano na 1939 rok, ale z oczywistych względów zostało opóźnione. Wieża ma w sobie jakiegoś takiego radzieckiego ducha, ale została pobudowana przez Estończyków.

Platforma na szczycie jest mniejsza nawet od platformy na naszym Sokoliku w Rudawach Janowickich. Z samej góry rozciąga się widok na okoliczne lasy, a wieża ledwo wystaje ponad ich wierzchołki. Bilet za tę przyjemność kosztuje 7 €. Wielu turystów narzeka, że to zbyt drogo. Ale moim zdaniem, najwyższy szczyt Estonii i krajów bałtyckich jest tylko jeden. Odżałowaliśmy i weszliśmy na górę, mimo że z góry rozpościera się jeden z najnudniejszych widoków, jakie kiedykolwiek widziałam. Ma on jednak swój urok – tak wygląda Estonia. I widok z tej wieży to jedna z niewielu okazji, by zobaczyć Estonię z „lotu ptaka”. Wszędzie indziej jest zbyt płasko, by widzieć coś więcej poza tym, co nas otacza.

Do wieży (nawet do sklepiku) niestety, nie można wejść z psem. My nasze psy zostawiliśmy w kamperze na parkingu, a po zejściu z wieży weszliśmy na szczyt ponownie, już w towarzystwie psów. Zaszaleliśmy z tymi podejściami. ;)

Pełną historię wieży oraz przydatne informacje (takie jak godziny otwarcia) znajdziesz na oficjalnej stronie suurmunamagi.ee.

Udanej wędrówki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Szukasz inspiracji na wyjazd z psem?
Zapraszam Cię do Można z Psem - to mapa psiolubnych szlaków i atrakcji, którą możesz współtworzyć.

Korzystaj z gotowych polecajek, zdobywaj odznaki za swoją aktywność i pomóż nam budować rzetelną bazę dla wszystkich opiekunów psów.

Dołącz za darmo. Korzystaj i współtwórz!
Już jest! Mapa psiolubnych szlaków i atrakcji, którą możesz współtworzyć. Dołącz za darmo - korzystaj z gotowych polecajek i dodaj swoje!