Wysoka Kopa (1126 m) z psem – szlak na najwyższy szczyt Gór Izerskich

Zbierając wspomnienia i szczyty do Korony Gór Polski, zawitaliśmy z psami także na Wysoką Kopę. Nie przygotowałam się dobrze do tej wędrówki i popełniłam karygodny błąd, a tym postem chcę Cię przed nim ustrzec. Poniżej znajdziesz relację z całej naszej wędrówki na Wysoką Kopę w Górach Izerskich.

Którędy iść na Wysoką Kopę?

Na Wysoką Kopę możesz wejść na kilka sposobów i wszystkie są tak samo popularne. Najkrótszy z nich zaczyna się na parkingu na Polanie Jakuszyckiej, niedaleko granicy z Czechami. Liczy około 10 kilometrów i prowadzi tam i z powrotem. Jeśli nie masz auta, możesz wejść na Wysoką Kopę ze stacji kolejowej Szklarska Poręba Górna, gdzie dojedziesz pociągami Polregio i Kolei Dolnośląskich. Po drodze możesz zahaczyć o popularny punkt widokowy, Wysoki Kamień. Ten wariant jest najdłuższy, liczy około 17 kilometrów i zajmie Ci 5-6 godzin.

My wybraliśmy jeszcze inny wariant i weszliśmy na Wysoką Kopę z Rozdroża Izerskiego. Ten szlak liczy 12 kilometrów i zajął nam 4,5 godziny, czyli tyle ile przewidywały mapy. Nie jest on najciekawszy i niemal w połowie wiedzie asfaltową drogą wzdłuż zbocza, ale w wyższych partiach oferuje ciekawe widoki.

Nie mam z tej wycieczki super zdjęć, bo kartę pamięci na której te zdjęcia były, zjadł mi młody i szalony wtedy Kefir. 😅 Teraz jest trochę starszy i wciąż jest szalony, ale już przynajmniej nie zjada kart pamięci. 😄 Dobrze, że zachowało się kilka zdjęć z telefonu. Nienajlepszej jakości, ale są!

Rozdroże Izerskie – parking

Auto zostawiamy na dużym, pojemnym i darmowym parkingu na Rozdrożu Izerskim. W zasadzie tych placów jest tam kilka, po jednej i drugiej stronie drogi. Trudno je przegapić. Myślę, że w sezonie przyjmują na siebie bardzo duży procent turystów odwiedzających Góry Izerskie. Dookoła są tylko lasy i już tutaj trochę gubi nam się zasięg.

Zielony szlak do Kopalni Kwarcu „Stanisław”

Wędrówkę zaczynamy zielonym szlakiem, który początkowo prowadzi przez płaskie, podmokłe łąki. Szybko wchodzi w las, następnie wzdłuż zbocza, a potem… prosto pod górkę. To podejście bardzo daje nam się we znaki! I przyznam, że pomimo przestudiowania map, nie spodziewałam się, że będzie aż tak stromo. Zdecydowanie jednak wolę takim zboczem podchodzić, niż schodzić. Tym bardziej, że idą ze mną wszystkie 3 psy, w tym szczeniak i seniorka.

Mając za sobą to podejście wiem już, że nic gorszego mnie na tym szlaku nie spotka. W krótkim czasie zdobyliśmy większość wysokości, a dalsze wędrówka będzie dużo spokojniejsza!

Zielonym szlakiem docieramy do Rozdroża pod Zwaliskiem, gdzie odbijamy w prawo, na czerwono-zielony szlak. Po kolejnych 2 kilometrach wędrówki docieramy do nieczynnej już Kopalni Kwarcu „Stanisław”, którą dotychczas widziałam tylko na zdjęciach. To ciekawy punkt widokowy i historyczny. Wzdłuż krawędzi kopalni wiedzie kilka wydeptanych, bezpiecznych ścieżek. Przystajemy tu na chwilę, by poprzyglądać się szczegółom. Rzadko się widzi tak ogromne wykopki!

Po krótkiej przerwie ruszamy dalej czerwonym szlakiem. Przeszliśmy trochę ponad 1/3 trasy, a przed nami ostatnie podejście w drodze na szczyt.

Wysoka Kopa

Przyznam, że przed wyjazdem nie zrobiłam wystarczającego researchu i nie wiedziałam którędy dokładnie dostać się na Wysoką Kopę. W którymś momencie dochodzę do niewielkiej wiatki, za którą leży mostek. Chcąc wejść na sam szczyt, nie powstrzymuje mnie znak „wstęp wzbroniony”. W końcu ja przyjechałam tu w ramach zdobywania Korony Gór Polski, więc muszę dojść na samą górę, żeby zrobić zdjęcie i wbić pieczątkę do książeczki. To był błąd!

Idziemy tak przez niskie krzaki, nie zbaczając z wydeptanych ścieżek. Na czuja i z trudem znajduję najwyższy punkt wzniesienia, które w tym miejscu jest już bardzo kopulaste i niepozorne. Robimy sobie tam zdjęcie, ale nie znajduję pieczątki. W podobnej sytuacji znajduje się rodzinka 2+2, która dociera na szczyt z drugiej strony. Rozmawiamy chwilę i ruszam w dół.

Dopiero gdy dotarłam z powrotem na czerwony szlak i złapałam jedną kreskę zasięgu, udało mi się wyczytać, że na szczyt Wysokiej Kopy nie trzeba, a wręcz nie wolno wchodzić. Pieczątka znajduje się przy szlakowskazie na czerwonym szlaku i to tam jest tabliczka „Wysoka Kopa 1126m”. Podaję współrzędne, bo sama miałam trudność ze znalezieniem tego znaku (chyba jeszcze nie było go na mapie?) 50.8546733N, 15.4208761E. Dziś jest on świetnie zaznaczony na mapie. Teraz, na mapy.cz, ścieżki na szczycie Wysokiej Kopy są dodatkowo oznaczone czerwonymi krzyżykami.

Powrót czerwonym i żółtym szlakiem

Po tym, jak zdałam sobie sprawę ze swojej pomyłki, trochę popsuł mi się humor. Nieświadomie, ale z własnej winy, wlazłam tam gdzie nie powinnam. Pozostało nam tylko powędrować z powrotem do auta. Ruszyliśmy czerwonym szlakiem do Rozdroża pod Kopą. Widoki, które rozpościerają się z tego szlaku szybko podniosły mi poziom endorfin. Wciąż było mi głupio, ale przynajmniej patrzyłam na ładne widoki. Z Sinych Skałek widać całe Góry Izerskie. Można stąd wytyczyć palcem kolejne wędrówki!

Z Rozdroża pod Kopą na Rozdroże Izerskie prowadzi tylko żółty szlak. Jest to dość tradycyjna, asfaltowa, trochę zjedzona przez naturę droga, która okrutnie nam się dłużyła. 5 kilometrów bez widoku, po twardej nawierzchni i tuż przed zmrokiem… Chcieliśmy jak najszybciej dotrzeć do auta. Jestem pewna, że gdyby nie gorzkie doświadczenie z Wysokiej Kopy i nieco więcej czasu, to i tym szlakiem wędrowałoby nam się bardzo przyjemnie.

Tak czy siak, był to miło spędzony dzień na skraju Gór Izerskich i na ich najwyższym szczycie. Były karkołomne podejścia, kopalnia, panoramiczne widoki na całe pasmo i przez cały dzień spotkaliśmy tylko kilka osób. Na pewno jeszcze kiedyś wrócimy w Góry Izerskie z psami. :)

Udanego wędrowania i do zobaczenia na szlaku!

2 komentarze

  1. Zostaje we mnie myśl o tym, jak łatwo w górach pomylić ambicję z rozsądkiem, zwłaszcza gdy chce się „zaliczyć punkt” i iść dalej. Od razu widzę siebie przy pakowaniu plecaka, kiedy zamiast dokładnie sprawdzić mapę, zakładam, że jakoś to będzie. Taki moment uczy, że czasem lepiej zatrzymać się przy szlaku niż przedzierać się przez krzaki tylko po zdjęcie. Pojawia się też refleksja o odpowiedzialności, szczególnie gdy obok idą psy i one ufają każdemu kroku. Czy następnym razem łatwiej będzie odpuścić i zawrócić bez poczucia straty? I czy takie drobne potknięcia nie zostają w pamięci dłużej niż sam widok ze szczytu?

    • Następnym razem łatwiej będzie zaplanować trasę, tu czy gdziekolwiek indziej :) Ja wtedy po prostu nie zrozumiałam gdzie jest szczyt i że do KGP nie trzeba iść na właściwy wierzchołek, ale to mój błąd, brak researchu i przede wszystkim rutyna. Gdyby to był Park Narodowy albo Rezerwat, to bym się na miejscu zastanowiła nie 3 tylko 4 razy pewnie. Czasem takie lekcje są potrzebne i choć wstydzę się każdego tego typu błędu (a popełniłam ich wiele, włącznie z puszczaniem psów luzem na terenach PN na początku naszych wędrówek), to dzięki nim mogę kilka kolejnych osób przestrzec przed popełnianiem ich. Mam nadzieję, że bilans ostatecznie wychodzi na zero, a może nawet na plus :) Nie wspominam tego dnia źle, silniejsze jest wspomnienie, że mogłam tam pójść z całą trójką moich psów, najstarszą niosąc w plecaku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Szukasz inspiracji na wyjazd z psem?
Zapraszam Cię do Można z Psem - to mapa psiolubnych szlaków i atrakcji, którą możesz współtworzyć.

Korzystaj z gotowych polecajek, zdobywaj odznaki za swoją aktywność i pomóż nam budować rzetelną bazę dla wszystkich opiekunów psów.

Dołącz za darmo. Korzystaj i współtwórz!
Już jest! Mapa psiolubnych szlaków i atrakcji, którą możesz współtworzyć. Dołącz za darmo - korzystaj z gotowych polecajek i dodaj swoje!