Czego nie doceniasz w Torfowisku pod Zieleńcem, i pyłki

- - - Wędrówki

Ja też popukałabym się w czoło, gdyby ktoś zapytał mnie czy jutro pojadę z nim oglądać dzikie rosiczki i karłowate relikty epoki lodowcowej. Ale okazuje się, że aby podziwiać surowy klimat syberyjskiej tajgi nie musimy wcale zapędzać się aż za Ural. Wystarczy zawędrować w nasze polskie Sudety Środkowe – to tam leży Rezerwat Torfowisko pod Zieleńcem, które wciąga i przyciąga. I to paradoks, ale jest tak popularne, że jego walory doceniają nieliczni.

Ja się do tego grona pogardzaczy zaliczałam bardzo długo. Przez dobre dwa lata omijałam Torfowisko pod Zieleńcem szerokim łukiem. Szczerze mówiąc, zniechęcała mnie właśnie jego popularność. Byłam bardziej niż pewna, że nie odpocznę w miejscu wspominanym w każdym przewodniku po województwie dolnośląskim.

Dziś marzy mi się zaciekawić Cię tym miejscem. Dasz się w to wciągnąć?

Torfowisko pod Zieleńcem z psem

Pierwszy raz zawędrowałam na Torfowisko rankiem trzeciego dnia mojej wędrówki po Ziemi Kłodzkiej w 2019 roku. Niemal tam nie dotarłam, bo od bladego świtu za oknem lało jak z wiadra, a ja dopiero co wygrzebywałam się z nieziemsko czystej i puchatej kołdry, którą ugościły mnie po koleżeńsku Leśne Apartamenty. Nie zwlekałabym z wyjściem tyle czasu, gdybym wiedziała co tak naprawdę na mnie czeka…

Co znajdziesz w Rezerwacie?

Dziś wiemy, że Rezerwat obejmuje tak naprawdę dwa torfowiska – dobrze zachowane Topieliska oraz znacznie przekształcone Czarne Bagno. Przez środek Rezerwatu prowadzi zielony szlak – częściowo starą groblą, a częściowo drewnianymi kładkami. Dzięki nim możemy podziwiać torfowisko bez niszczenia cennej przyrody. Oprócz tego na południowym krańcu Rezerwatu, tuż przy zielonym szlaku znajduje się miejsce odpoczynku z wiatą i miejscem na ognisko (choć z tym ogniskiem raczej bym uważała).

Tuż nieopodal wejścia znajduje się drewniana wieża widokowa. Wejście na szczyt jest strome, więc odradzam tam wchodzić z psem. My za pierwszym razem odpuściliśmy i w sumie przez to nigdy nie byłam na górze, bo jak wróciłam tam po raz drugi to była w remoncie, zamknięta (październik 2020).

Wzdłuż szlaku poprowadzona jest ścieżka dydaktyczna. Z tablic umieszczonych przy drodze możemy wyczytać co nieco o tym jak to się dzieje, że powstaje torf, jak się mają tutejsze rosiczki i dlaczego ta wieża widokowa ani stara grobla nie zapadają się w tak podmokłym terenie.

Torfowisko pod Zieleńcem z psem

Mapa nie zawiera niestety przejścia przez kładkę i dojścia do wieży widokowej – taki urok tych map. Pomyślałam jednak, że dobrze jest pokazać gdzie jest parking i dokąd warto zawędrować.

Jak dojechać?

Najlepiej autem, i to niemal pod sam Rezerwat. Samochód można zostawić na parkingu poniżej Rezerwatu, potem przejść 650 lub 1100 metrów do granic Rezerwatu. Krótsza ścieżka wiedzie lasem dość stromo pod górkę. Ta dłuższa wiedzie szeroką drogą dojazdową – widoczną poniżej.

Torfowisko pod Zieleńcem z psem

Pętla z parkingu pod wieżę widokową, potem na kładki i z powrotem na parking to nie więcej niż 4 kilometry. Ten spacer można wydłużyć i zapuścić się głębiej w masyw Gór Bystrzyckich. Może nawet na Rozdroże pod Bieścem – wtedy zrobisz około 9 kilometrów.

Kto poradzi sobie na tym szlaku?

Absolutnie każdy. Trasa jest krótka i niewymagająca. Kiedy już wdrapiesz się na wysokość Rezerwatu, reszta jest po płaskim. Taki urok Gór Bystrzyckich! Szerokość, długość i łatwość szlaku sugerują, że można tu się wybrać na spacer także ze szczeniakiem albo z wózkiem – czy to dziecięcym, czy inwalidzkim.

Tyle z formalności, przejdźmy do tego dlaczego w ogóle polecam Ci to miejsce!

Torfowisko – poznajcie się

Torfowisko tak ogólnie, to w dużym skrócie taki typ mokradeł, który żyjąc i obumierając… akumuluje osady organiczne. Aby tak się stało, potrzeba specyficznych warunków – niskiej temperatury i dużego nawodnienia. Czyli ma być chłodno i mokro, by rozkład szczątków organicznych (roślin) trwał dłużej, niż powstawanie nowych. Dzięki temu osad, ten skubaniec, odkłada się warstwami, a torfowisko przybiera na miąższości, to znaczy rośnie „na głębokość”. Zrozumienie ogólnej zasady powstawania tego typu torfowisk jest istotne, by docenić nasze Torfowisko pod Zieleńcem.

Bo, uwaga!

Jego miąższość ocenia się na dobre 8-9 metrów. A warto dodać, że przyrasta w zawrotnym tempie 1-2mm rocznie. Jego wiek ocenia się zatem na około 7600 lat. Kiedy to torfowisko zaczyna się tworzyć, w Europie ludzie „odkrywają” dobrodziejstwo zwane garncarstwem, a trochę dalej kształtuje się linia brzegowa Antarktydy. Za 600 lat powstaną pierwsze świątynie w kolebce ludzkości – Mezopotamii, a na Morze Śródziemne nieśmiało wypłyną pierwsze statki.

Torfowisko pod Zieleńcem z psem

Przez następne 7,5 tysiąca lat na terenach obecnej Polski powstanie jeszcze 49 tysięcy różnorakich torfowisk (tak, tyle tego u nas mamy!), ale to Torfowisko pod Zieleńcem określa się jako to największe, najstarsze i najlepiej zachowane torfowisko w Sudetach. A przy tym jako jedno z niewielu położone jest w terenie górskim.

BANG! Nie byle bagno, co?

Torfowisko dziś

Jego walory doceniono już w XVIII wieku. Niestety nie tylko je podziwiano, ale także rozpoczęto pierwsze prace melioracyjne, które miały na celu osuszenie torfowiska i pozyskanie surowca na opał. Przez kolejne dziesięciolecia eksploatowano ten teren zaburzając naturalny odpływ wód. Dopiero w 1919 roku ktoś się ocknął i powołano rezerwat, ale w związku z wojennym huraganem, jaki przewalił się przez ówczesną Europę, ochrona torfowiska prędko zeszła na drugi plan. Działanie rezerwatu wznowiono dopiero w 1954 roku i o ochronę tych terenów dba się po dziś dzień.

A jest o co dbać! Torfowisko pod Zieleńcem uznawane jest za schronienie kilku reliktów epoki lodowcowej i rzadkich okazów zarówno flory, jak i fauny. Jak do tego doszło? To specyficzne miejsce – wilgotne, podmokłe i zimne – które trzeba sobie wyjątkowo upodobać, by w nim przeżyć. Dzięki temu mamy tu wełniaczki i wełnianeczki, rosiczki, przygiełki i bagnice… Ale do najcenniejszych okazów należy brzoza karłowata, która na Torfowisku pod Zieleńcem ma jedno z trzech stanowisk w kraju i pozostała z nami od czasów okresu lodowcowego.

ZOBACZ TEŻ  Jedna noc i jeden jesienny wschód słońca poza miastem [20+ zdjęć]

Jest jeszcze jeden cichy bohater, którego możecie na pierwszy rzut oka nie zauważyć. A w zasadzie to całe multum małych bohaterów. Pyłki.

Torfowisko pod Zieleńcem z psem

Co mają to tego pyłki?

No i to jest kosmos. Czytając jeden z raportów z badań dowiedziałam się, że na terenie torfowiska odkryto „dawne palinologiczne ślady człowieka„. Paleologiczne to jeszcze rozumiem, ale palino…?

Szczęka mi opadła, kiedy okazało się, że są ludzie – palinolodzy – którzy zajmują się oczywiście palinologią, czyli dosłownie nauką o pyłkach roślin. Bo pyłki przecież osiadają tu i tam, a przykryte warstwą torfu stają się jego częścią. Badając skład kolejnych warstw możemy dość precyzyjnie określić jak zmieniała się okoliczna roślinność na przestrzeni nawet nie wieków, a tysiącleci. Dzięki analizie „obrazu pyłkowego” możemy wskazać kiedy dokonywano śródleśnych prześwietleń (cięć), odwadniania torfowiska albo kiedy okolicę trawił pożar. Możemy ocenić jaki to miało skutek i jaka roślinność zanikała w dalszych latach, a jaka ją zastępowała odnajdując się w nowych warunkach. A palinologiczne ślady człowieka to nic innego, jak ślady pyłków zbóż i innych „ludzkich” roślin odłożone w tych warstwach torfu… A nawet roślin łąkowych wskazujących na wypas bydła gdzieś w okolicy.

Wyjdźmy na sekundę poza temat mokradeł… To ciekawe, bo badanie pyłków przydaje się nawet na miejscach zbrodni. Palinolog może zbadać ubranie ofiary i powiedzieć: została tutaj przeniesiona już po śmierci, bo na ubraniu ma pyłek roślin, które nie występują w tej części kraju… Ale występują tu i tam, zerknijcie tam!, tym samym całkowicie zmieniając przebieg śledztwa.

Nie wiem jak Ty, ale ja zielonego pojęcie nie miałam, że taka nauka istnieje i że z torfowisk (i nie tylko) można wyczytać tak wiele…

Kiedy więc będziesz spacerować kładkami na Torfowisku, pamiętaj że pod Twoimi stopami jest kawał historii zapisanych na warstwach torfu!

Torfowisko pod Zieleńcem z psem

Przydatne informacje

  • Torfowisko pod Zieleńcem jest położone na terenie Gór Bystrzyckich
  • wchodzisz na teren Rezerwatu – pies na smyczy, sprzątaj po sobie i nie zbaczaj ze szlaku!
  • na Torfowisko pod Zieleńcem wejdziesz za darmo, to całkiem zwykły szlak
  • jak już jesteś w okolicy, przejdź się pobliską, prostą jak strzała Drogą Wieczność i poszukaj Strażnika Wieczności :) Możesz odpocząć nieopodal w Schronisku PTTK Muflon (przyjmują z psami). Jeśli zatrzymujesz się na dłużej, w okolicy są też Góry Stołowe ze Szczelińcem, PTTK Pasterką i moim ulubionym szlakiem. Pamiętaj też o Górach Orlickich z Orlicą, która zalicza się do Korony Gór Polski (podobnie jak Szczeliniec). Ah, i jeszcze Schronisko PTTK Jagodna! Tam warto coś zjeść nawet kiedy nie jest się głodnym ;)
  • woda w tych okolicach ma czerwonobrunatny odcień, a to za sprawą kwasów humusowych wypłukiwanych przez deszcz z pobliskich torfowisk. Jest zdatna do picia, chociaż nie wygląda
  • Torfowisko pod Zieleńcem najbardziej polecam jakoś tak w drugim tygodniu października – ma wtedy obłędnie jesienne kolory, jak na zdjęciach! Z kolei latem centralna część (łąka) zamienia się w wielki, puszysty dywan – to za sprawą kwitnącej wełnianki. Muszę tam pojechać latem, żeby to zobaczyć!

To pisałam ja, Magdalena!AvatarWędruję, piszę, opowiadam, fotografuję. Lubię wschody słońca, choć zazwyczaj na nie nie wstaję. Ogarniam, kiedy wszyscy wokół już nie ogarniają. Gdybym mogła, zamieszkałabym z psami w domku w górach, a z ugoszczonymi wędrowcami grała w planszówki do białego rana. Może wspólnie dotrwalibyśmy do wschodu?

Więcej opowieści?