Wędrówki z psem po górach:

Podróżnicze inspiracje na 2020 rok

- - - Swoją drogą

Udostępnij ten wpis!

Pewnie i tak napiszę obszerne i pełne wspomnień podsumowanie minionego roku, ale nie oszukuję się – takie posty służą głównie ich autorom. Po paru miesiącach czy latach można sobie do tego wrócić i powzdychać z nostalgią wspominając to, co w pamięci już się dawno przetarło. Fajne to, ale dla odbiorców pewnie dość miałkie. Dlatego w ramach praktycznego podsumowania podrzucam Wam spis rzeczy epickich – wyjazdów, ekwipunku, patentów, aplikacji – które odkryłam w ciągu minionego roku albo które nabrały większego znaczenia.

No to wio!

Spis wędrówek

Kiedy pod koniec 2018 chciałam z czystej ciekawości podsumować co zrobiliśmy w ciągu minionego roku – przyrzekam – mało się nie rozpłakałam z bezsilności. Nie było wtedy regularnie prowadzonego Instagrama, bloga czy fanpejdża. Nigdzie nie publikowałam relacji ze swoich wyjazdów, ani nawet nie mówiłam nikomu, że wyjeżdżam. Co więcej, zdjęcia były roztrzepane po dysku i jedynie z pamięci mogłam odtworzyć chronologię wyjazdów, na której BARDZO mi zależało.

W 2019 przyrzekłam sobie, że będę spisywać każdy wyjazd wraz z interesującymi mnie statystykami. Możecie się zastanawiać dlaczego ma to dla mnie aż takie znaczenie, ale ja to po prostu lubię. Pękanie kolejnych setek to jedna z moich motywacji do wędrówek, no!

Tak powstała tabelka i kilka automatycznie zliczających dane komórek. Dzięki niej wszystko pamiętam, ale też wiem co wpisać w licznik na stronie głównej!

Muflon zimą

Wyobraźcie sobie taką scenerię – góry, śnieg po kolana i jeszcze przyprósza. Ciężko się poruszać w głębokim śniegu, więc nikt nie wychyla nosa na zewnątrz. Panuje cisza i spokój, i chillout. Siedzicie w drewnianym schronisku przy ogromnej ławie pijąc gorącą herbatę. W tle leci cicha muzyka, ktoś uwija się w kącie dopakowując plecak. Patrzycie za okno, a tam góry i położona w dolinie mała miejscowość.

No i tak jest właśnie w schronisku pod Muflonem. DOKŁADNIE tak!

Warto wybrać się tam poza „dniami szczytu”, to znaczy najlepiej w tygodniu albo w jakiś mało obiecujący atmosferycznie weekend. Przenocować i cieszyć się gigantycznymi soplami zwisającymi tuż za oknem albo widokiem na odległe Góry Stołowe i Szczeliniec Wielki… i jeszcze te Duszniki tam w dole, które nocą pięknie się mienią!

Pierwsza solo wędrówka

Miałam iść solo na Główny Szlak Sudecki, ale ze względu na zdrowotne perypetie Fibi musiałam przełożyć ten plan na następny rok. Myślę, że dobrze się stało, bo dzięki temu zrobiłam mniejszą wersję GSS, taką próbę generalną. Przeszłam 70 kilometrów wzdłuż Kotliny Kłodzkiej. Wyszło podczas tej przygody kilka niedociągnięć i wiem już, że GSS będę musiała zaplanować trochę inaczej. Krótsze odcinki, inny system ogarniania noclegów…

Tak czy siak odkryłam magię samotnego wędrowania. Byłam w miejscach, gdzie psy dupami szczekają, ale we wsi obok. Takie zadupie, poważnie. Radziłam sobie z wiatem, z ulewami takimi że mi wodoodporna kurtka przemokła, z niżem Mortimerem który płatał figle średnio co godzinę, z wałami fenowymi też. Sama z psami i ze swoimi myślami. Epicka sprawa i na bank to powtórzę, tak żeby sprawdzić przed GSSem czy na bank jestem gotowa. Prawdopodobnie w Górach Izerskich.

A o magii samotnych wędrówek pisałam też w specjalnym poście o magii samotnych wędrówek. ;) Jeśli ktoś się zastanawia czy warto, to powiadam Wam – przeczytajcie.

Kijki

No żesz.

Ekwipunkowe odkrycie roku, przysięgam.

Kupiłam je pod wpływem chwili tuż przed majówkowym trekkingiem i stwierdziłam, że co ma być to będzie. Najwyżej przez 5 dni będę jojczyć, że mi przeszkadzają. Wybrałam takie z Decathlonu. Kosztowały grosze w porównaniu z tym co oferuje rynek. Od maja zabieram je ze sobą już na KAŻDĄ mniejszą lub większą wycieczkę.

Chodząc bez kijków po górach z dużym obciążeniem (>13kg) obrywały mięśnie ud i pleców oraz stawy, które musiały amortyzować większość potknięć i stąpnięć.

Odkąd chodzę z kijkami dalej wszystko mnie boli… ALE! Czuję że uruchamiam całe ciało i że choćby mięśnie ramion biorą na siebie część wysiłku związanego ze schodzeniem lub wchodzeniem pod górkę. Mam lepszą stabilizację i za równowagę odpowiada caaałe moje ciało, a nie tylko nogi i mięśnie pleców. Po prostu – wyobraźcie sobie, że jak tracicie równowagę, to możecie podeprzeć się rękoma zamiast wywijać kręgosłupem.

Takie kijki jednym podpasują, a innym będą zawadzać. Jedni się w nich zakochają, a inni stwierdzą, że to o kant d… roztłuc. Ktoś (jak ja) powie, że kijki odciążają organizm, ale ktoś inny w ogóle nie będzie widział różnicy. Niemniej jednak polecam spróbować!

Na nowo polubiłam się ze sprzętem fotovideo

Bardzo żałuję, że na trekking w 2018 roku nie zabrałam porządnego aparatu, bo uznałam go za zbyt ciężki.

Waga mojego zestawu jest ogromna – szczególnie jeśli bierzemy pod uwagę dźwiganie tego tobołka na własnych plecach. Aparat z obiektywem około 1300g, dron z kontrolerem i akcesoriami kolejne 1200g… Jak mi się przywidzi jeszcze statyw to mam dodatkowe 1000g. Trzy i pół kilo w skali 15-20kg plecaka kwalifikuje się do kategorii szaleństwa.

Ale w 2019 bardzo zadbałam o to, by polubić robienie zdjęć na nowo. Zabierałam aparat i drona na każdą wycieczkę i wyprawę, miałam je zawsze przy sobie.

Jak z powrotem znalazłam wenę?

Wpisałam robienie zdjęć w jeden z elementów wędrówki. Pomogło mi w tym kilka patentów i rozmyślań:

  1. Sprzęt fotograficzny to narzędzie, a nie tobołek.
  2. Narzędzia nosi się zawsze pod ręką! Pomógł mi w tym autorski szacher macher z linki i klamerki, dzięki któremu podpinam sobie aparat na wysokości klatki piersiowej. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale sprawia, że nie wisi mi 1,3kg na szyi przez 70km…
  3. Rozwijaj się! Internet jest pełen tutoriali – szczególnie YouTube jest kopalnią darmowej wiedzy o wszystkim. Czasem wystarczy obejrzeć jeden 15-minutowy poradnik, by odzyskać chęci do strzelania zdjęć.
  4. Inspiruj się! Odkryciem roku są kolekcje na Instagramie i zapisywanie ciekawych kadrów i zdjęć które mają w sobie „to coś”. Na wyjazdy jadę z kilkoma pomysłami na kadry, które chcę złapać, ale…
  5. Zaczęłam sobie pozwalać na swobodę. 95% moich zdjęć przedstawia naszą wędrówkę taką, jaka jest. Nauczyłam się dostrzegać, a nie tylko kreować rzeczywistość. Przyglądam się naturze, podziwiam jej piękno, patrzę na psy i daję się im urzec. Właśnie to staram się zatrzymać na zdjęciach.
  6. Czyść sprzęt. Z wewnątrz, z zewnątrz – zadbaj o to swoje narzędzie, bo wiernie towarzyszy Ci na każdej wędrówce w słoneczne dni, w deszcz, w zawieruchy, w lesie, w górach, na plaży. Należy mu się porządeczek.
  7. Poznaj swój sprzęt. Aparat to nie tylko tryby P/A/S/M i autofokus. Być może znajdziesz w ustawieniach menu coś dzięki czemu prościej Ci będzie łapać ostrość, ułatwi obróbkę, zainspiruje albo sprawi, że fotografia nie będzie tak frustrująca jak dotychczas?
ZOBACZ TEŻ  Zima z psem w górach: pogoda i wybór trasy

To wszystko sprawiło, że moje zdjęcia ze stycznia i z grudnia różnią się diametralnie! Najlepiej widać to przeglądając zdjęcia z całego roku, które umieściłam w albumie na naszym fanpage.

Góry Stołowe

Przyciągają nas tak bardzo, że w tym roku byliśmy w nich częściej niż w jakichkolwiek innych górach.

Już się w nich kiedyś zakochałam. W tym roku wróciłam tam, by zebrać dobry materiał, wrócić i zauroczyć Stołowymi moich czytelników. Opublikowałam wpis: Najpiękniejszy szlak w Górach Stołowych, który do tej pory jest najchętniej czytanym przez Was artykułem. Piszecie też, że byliście i że faktycznie miejsce jest przepiękne. Niektórzy nie chcą uwierzyć, że to co zobaczyli działo się w Polsce…

Ze szlakiem poradzą sobie także początkujący. To idealne miejsce, żeby zacząć łazić po górach.

Ludzie i wydarzenia

W 2019 zadbałam jak nigdy przedtem o to żeby nie być taką samotną bułą. Samotne buły są zagrożone brakiem inspiracji i porządnej dawki uśmiechu. Dlatego zrobiłam to! Zaczęłam ruszać się z domu, udzielać prelekcji i warsztatów. Ale pal sześć moje wystąpienia. Najlepsze co mnie spotkało to trzy eventy blogowo-podróżnicze. Nienajlepiej zorganizowane, ale to ludzie sprawili, że bawiłam się świetnie!

See Bloggers 2019 otworzyło mi oczy i zmotywowało do pracy nad moimi social mediami. Dwa dni pełne wykładów pokazały mi jak dużo jest jeszcze do odkrycia. Złapałam więc zajawkę i od tamtej pory świadomie rozwijam Dzikość w Internetach!

Jesienią miałam okazję być częścią I (słownie: pierwszego! w Polsce a może nawet i na świecie!) Festiwalu Podróżników na Czterech Łapach. To tam poznałam wielu świrów podobnych do mnie, takich z zajawką na psy i podróże.

Chwilę później spontanicznie trafiłam na World Travel Show. To specyficzny event podczas którego przez 2-3 dni biega się od sali do znajomego, od znajomego do sceny, od sceny przez kolejnego znajomego do innej sali iii tak w kółko. Zwieńczeniem intensywnego weekendu były integracje, które w kreatywnym i pozytywnym gronie po prostu resetują wszelkie wewnętrzne rozterki.

Ja dziękuję…

…a tym, którzy ich nie znają, polecam!

@podroze_z_pazurem – zarażają autentycznością i podejściem do świata. Podpowiadają mi wypracowane przez dwuletnią podróż patenty, a ja im czasem pomagam nie zgubić się w algorytmach Instagrama.

@podrozodbyta – nie przepadałam, dopóki nie poznałam osobiście. Teraz uwielbiam, z każdym stories uzależniam się coraz bardziej i trzymam kciuki za tak uparcie torowaną ścieżkę kariery!

@vukvuk_blog – można by powiedzieć, że to słodko-kwaśna relacja zbudowana na klątwach i motywacyjnych kopach w tyłek. Niezmiennie jednak cenię ją za merytoryczne dyskusje, głos rozsądku i poszukiwanie swojej ścieżki!

@bthegreat_pl – dość powiedzieć, że znając się tylko przez Internet zaufałam jej na tyle, by zabrać ją ze sobą na kilkudniowy trekking po górach. To było coś!

@pufoswiat – to dzięki nim zaczęłam robić pierwsze malutkie przemówionka, takie pre-prelekcje! Poza tym łudzę się, że wyciągnę ich kiedyś pod namiot.

@barkside.pl – trzymam kciuki i wspieram całym serduchem! Chciałabym w wieku czternastu lat tak ogarniać to co się wokół mnie dzieje i umieć tak precyzować swoje pomysły!

@kes_theincredible – pisze mi, że robi „tylko portrety”, a jednocześnie z każdym postem zaskakuje nowymi pomysłami, kadrami, zabawami i kształtami. Podejrzewam, że posiada jakiś wyższy poziom wtajemniczenia w umiejętności zwanej kreatywnością.

To pisałam ja, Magdalena!Wędruję, piszę, opowiadam, fotografuję. Lubię wschody słońca, choć zazwyczaj na nie nie wstaję. Ogarniam, kiedy wszyscy wokół już nie ogarniają. Gdybym mogła, zamieszkałabym z psami w domku w górach, a z ugoszczonymi wędrowcami grała w planszówki do białego rana. Może wspólnie dotrwalibyśmy do wschodu?

Udostępnij ten wpis!
Chcę być na bieżąco!
Powiadom o
guest
9 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Pufa Pufa
Pufa Pufa
1 rok temu

ha! wyciągniesz! rozbijesz się przed jakąś urokliwą kwaterą w stylu slowtravel a my…a my Cię odwiedzimy wychodząc z pokoju w tejże kwaterze! :P

Na See Bloggers bardzo chciałabym jechać, zwłaszcza po tym co opowiedziałaś. Trochę się cykam sama, ja jestem większa boidoopka niż Ty w kwestii wyjść w tłum ludzi. Wypad w góry solo-luz. Ttłumy obcych ludzi-niespoko .

A ja Ci dam jeszcze jeden motyw na ten 20 rok- zrób kiedyś wypad w jakieś pagórki nie za wysokie, nie za dalekie, z pieskami, na jeden dzień choćby i zrób tam kurs foto. Mnie już zapisuj! mogę już robić wpłatę rezerwacyjną ;)

Peesy: spisy wypisy, podsumowania, tabelki również kocham <3 i to mi daje motywację ! odznaczanie, zapisywanie... i to , że w którejś tam tabelce podróżniczej chcę mieć "zaliczone" wszystko <3

Dzikość w Sercu
Odpowiedz...  Pufa Pufa
1 rok temu

To dawaj na See Bloggers razem! W razie czego schowasz się za mną, obronię Cię przed tym tłumem :P

Nad kursem jakimś pomyślę, bardzo mnie kręci ten pomysł, ale nie wiem czy podołam!

Agnieszka B
Agnieszka B
1 rok temu

Hello
Czy możesz zdradzić patent na noszenie aparatu fotograficznego? Chciałabym go zabierać, ale ciężar na szyi mnie przeraża.

Dzikość w Sercu
Odpowiedz...  Agnieszka B
1 rok temu

Hejho! Ja na wysokości paska piersiowego w plecaku na jednym ramieniu mam przyczepiony sznureczek (odciąg od namiotu w moim przypadku :P) i na jego drugim końcu jest klamerka do wpięcia w jakby drugie ramię. Obwiązuję sznurkiem aparat i jego ciężar trzyma się na sznurku trzymanym na ramionach plecaka, a nie na mojej szyi. Rozwiązanie jest do bólu proste, planuję je udoskonalić. Jak nie chcesz się bawić w kombinowanie to polecam uchwyty z Peak Design. ;)

Agnieszka B
Agnieszka B
Odpowiedz...  Dzikość w Sercu
1 rok temu

Dzięki. :)

B The Great
1 rok temu

Śmiem twierdzić, że ten nasz wypad to było jedno z najwspanialszych wyjazdów roku. Serio.

Dziękuję za zaufanie. I wiem, że relacje, które powstają w górach, to wyjątkowe relacje. Nawet jeśli czasem mamy inne zdanie, inne podejście, to ufamy sobie.
Dzięki Magda ❤️

Dzikość w Sercu
Odpowiedz...  B The Great
1 rok temu

To zabawne, bo poza tymi 5 dniami nie mamy ze sobą kontaktu na żywo… Ale te 5 dni to 5 pełnych dób! To więcej niż spacerek za dnia :P Dzięki Ci również! :D

Natalia & Peppa
Natalia & Peppa
1 rok temu

Jak miło, że pamiętałaś! 💕 Tak tylko powiem, że gdyby nie Ty i posty, które publikowałaś na Dogfluence nawet w połowie Bark Side nie wyglądałby tak jak wygląda. 🙈

PS. Przypominam o zdjęciach!

Dzikość w Sercu
Odpowiedz...  Natalia & Peppa
1 rok temu

Rozwijaj się, ciśnij! Trzymam kciuki! Cieszę się, że mogę dołożyć cegiełkę do Twoich sukcesów :D

PS. O właśnie!

Więcej opowieści?

Używamy ciasteczek! 🍪 Nie tylko na szlaku, ale też na blogu! Dowiedz się więcej.
Używamy ciasteczek! 🍪 Nie tylko na szlaku, ale też na blogu! Dowiedz się więcej.
Pierwszy raz na blogu? Rozgość się i zacznij tutaj!
Pierwszy raz na blogu? Rozgość się i zacznij tutaj!
9
0
Co myślisz na ten temat? Napisz komentarz!x
()
x