Koruna i Kamienna Brama (Broumovské stěny) – najpiękniejsza wędrówka tego roku (30+ zdjęć)

Na Korunie byłam już dwa razy, zawsze latem i zawsze od strony Pasterki. Tym razem było inaczej – przyszliśmy z zupełnie innej strony i nie w lecie, a zimą. Przez większość trasy szliśmy zupełnie sami, przez mglisty las na granicy chmur i słońca. Po drodze skróciliśmy trasę o dobrą jedną trzecią, ale ani przez moment tego nie żałowałam! Wyszło lepiej, niż planowałam, bo wycieczkę zakończyliśmy jednym z najbardziej magicznych zachodów słońca, jakie widziałam. Zobacz naszą relację z zachodu słońca na Korunie w czeskich Górach Stołowych.

Broumovské stěny to jedno z najbardziej niedocenianych i wciąż mało popularnych pasm górskich tuż przy polsko-czeskiej granicy. Wciśnięte w charakterystyczny „cypelek”, wyglądają jak rzucony na niziny paluch, gęsto przeszyty formacjami skalnymi. Jeśli znasz spektakularny Adršpach (a może nawet byłeś tam z psem) to Broumowskie Ściany bardzo szybko Cię zachwycą. Mają przy tym jedną ogromną zaletę: nie są tak oblegane przez turystów, a wstęp w to pasmo jest całkowicie bezpłatny. To po prostu góry. Takie jak Góry Kamienne, Rudawy Janowickie czy Góry Opawskie… Pełne skał, skalnych formacji i małych, kameralnych „skalnych miasteczek”.

Broumovské stěny nigdy mnie nie zawiodły. To pasmo niskie, bo tutejsze szczyty nie przekraczają 1000 m n.p.m., dlatego bardzo często leżą na pograniczu słońca i chmur albo są spowite gęstą, niemal bajkową mgłą. Na taką mgłę trafiliśmy w październiku podczas wycieczki na Honský Špičák, po drugiej stronie pasma. To miejsce również bardzo polecam na wędrówkę z psem. Tamte rejony są jeszcze spokojniejsze i jeszcze mniej popularne.

I na taką mgłę trafiliśmy też tym razem!

Z tej wycieczki powstał nasz pierwszy vlog na YouTube! :)

Którędy iść na Korunę?

Trasa, którą przeszliśmy, ma niecałe 10 kilometrów. My przeszliśmy niecałe 12, bo tu i tam trochę się zgubiliśmy. Ze wszystkimi przystankami cała wędrówka zajęła nam około 4,5 godziny.

Długość trasy: ok. 10-11 kilometrów
Czas przejścia: 4,5 godziny (z długimi postojami), realnie nawet ok. 3 godz.
Trudność: łatwa/średnia (są krótkie, trudniejsze odcinki)
Teren: polne drogi, skały, leśne ścieżki, kładki, a w drodze powrotnej – asfalt
Dodatkowe uwagi: konieczna smycz, szlak należy zmodyfikować jeśli wybierasz się z niedomagającym psem/towarzyszem – wtedy najlepiej podejść od Pasterki i rozszerzyć wędrówkę o Bozanovski Spicak

Wstęp: bezpłatny
Dobra na zimę?: tak, ale koniecznie weź kijki i raczki – szlak prowadzi przez strome odcinki oraz wilgotne lasy
Możliwość uzupełnienia wody: tak, po drodze jest źródełko!

Szlak, który chcę Ci dziś pokazać, to tylko jedna z możliwości. Na Korunę i Kamenną Branę możesz dojść także od strony Pasterki. To najpopularniejszy wariant podejścia, szczególnie jeśli startujesz z Polski lub z polskiego schroniska. Po drodze można jeszcze zahaczyć o Božanovský Špičák, na który my podczas opisywanej niżej wycieczki nie zdążyliśmy już dotrzeć. Zatrzymał nas spektakularny zachód słońca na Korunie, po którym naprawdę nie mieliśmy potrzeby „czegoś więcej”.

Zobacz naszego vloga z tej wycieczki! (to pierwszy taki, więc proszę o wyrozumiałość)

Komu polecam ten szlak?

Góry Stołowe (zarówno po polskiej, jak i czeskiej stronie) nie są wybitnie wysokie, ale potrafią dać w kość. Jest tu sporo gwałtownych, stromych podejść i zejść, często po głazach i kamieniach. Momentami trzeba wysoko podnosić nogi albo dobrze balansować ciałem. Ten konkretny wariant trasy, który opisuję poniżej, polecam ludziom i psom sprawnym fizycznie. Mówię o sprawności, nie kondycji. Dobra kondycja się przydaje, ale wyśrubowana forma nie jest konieczna. Jeśli jesteś zdrowy, wszystkie szlaki w tym paśmie spokojnie da się przejść.

Jeśli masz starszego psa albo jesteście po kontuzjach, koniecznie zerknij na zdjęcia i film. Najbardziej problematyczne może być początkowe zejście zielonym szlakiem oraz żółte podejście na Korunę. Z dalszą częścią trasy powinniście już poradzić sobie bez większych trudności. 🙂 Lepiej będzie, jeśli wejdziesz od strony Pasterki, przez Bozanovski Spicak, na Korunę, a stamtąd na Kamenną Branę i z powrotem. Ominiesz wtedy najbardziej strome odcinki.

Broumovské stěny z psem – zasady

Po pierwsze, zwiedzając Broumovské stěny z psem, bezwzględnie trzymaj go na smyczy. Jest tu mnóstwo szczelin i skalnych zakamarków, a w Górach Stołowych zdarzały się już akcje ratownicze związane z wyciąganiem psów z głębokich szczelin.

Po drugie, Broumovské stěny są częścią Gór Stołowych (jako całego pasma). Nasza, polska część Gór Stołowych jest na dużym obszarze objęta Parkiem Narodowym.

Parking – Slavný

Aby dojechać na parking, kieruj się na większe miasto Police nad Metují, a następnie do wsi Suchý Důl. Auto zostawiamy na średniej wielkości, płatnym parkingu w dzielnicy Slavný, która jest najwyżej położoną miejscowością w Broumovských stěnach (ok. 620 m n.p.m.). Na parkingu znajduje się także toaleta.

Podczas naszej wizyty w grudniu nikt nie pobierał opłat, dlatego nie potrafię powiedzieć, ile dokładnie one wynoszą – przypuszczalnie około 100 CZK. Niestety toaleta również była wtedy zamknięta.

Szlak na Kamienne Grzyby

Wędrówkę zaczynamy przez pola spowite mleczną mgłą. Gdzieś za skrzyżowaniem polnych dróg wchodzimy na ścieżkę poprowadzoną pomiędzy dwoma pastwiskami ogrodzonymi elektrycznym pastuchem. Jest grudzień, temperatura kręci się wokół zera, a na jednym z pastwisk spokojnie wypasają się krowy! Przystaję na chwilę i nie mogę się nadziwić. Jak to działa, że mi jest chłodno w termo-merino i wełnie, a one tak sobie stoją! Krakers i Kefir je dostrzegają, ale na szczęście obywa się bez afery.

Kilkadziesiąt metrów dalej wchodzimy do lasu i niemal od razu naszym oczom ukazują się pierwsze, luźno rozrzucone skałki. To baaardzo charakterystyczny dla Gór Stołowych widok! Nigdzie indziej nie spotkacie tak uformowanych skalnych głazów.

Na pierwszym rozstaju czerwonego szlaku kierujemy się za oznaczeniami z czerwonych trójkątów. To sygnał, że szlak gdzieś tam się kończy, ale właśnie na jego końcu można liczyć na widok albo inne ciekawe miejsce.

Dosłownie dwie minuty później stajemy przed dwoma ogromnymi kamiennymi grzybami, które tworzą coś na kształt bramy. Są naprawdę ogromne! A szlak wcale się tu nie kończy. Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się punkt widokowy… No, „widokowy”… My w tym miejscu nie mamy szczęścia do panoram, ale nieco później natura z nawiązką zrekompensuje nam te braki.

Strome zejście: Kamenné Hřiby – Zaječí rokle

Z punktu widokowego wracamy po własnych śladach, by po chwili odbić w lewo na zielony szlak. To zdecydowanie najbardziej strome zejście całej wycieczki. Na odcinku niespełna 400 metrów tracimy aż 80 metrów wysokości, a nachylenie zbocza przez cały ten fragment wynosi około 20%. Śliskie liście i duże głazy, po których trzeba skakać, nie ułatwiają wędrówki. Mogłam wtedy wspomóc się kijkami, ale ich nie wyjęłam. Mam za swoje i piszę tego posta lecząc przepotężne zakwasy w udach… 😅

W końcu szlak łączy się z żółtym i beztrosko się wypłaszcza w punkcie Zaječí rokle, czyli po polsku Wąwóz Zajęczy. Jesteśmy już po drugiej stronie grzbietu. Zostawiamy za sobą mgły, które oparły się na wierzchołkach odwiedzanych przed chwilą. Po tej stronie, jak na fenową pogodę przystało, jest cicho, jasno i słonecznie.

Podejście żółtym szlakiem: Zaječí rokle – Kamenná brána

Do Kamiennej Bramy prowadzi nas żółty szlak. Musimy ponownie podejść to, co chwilę wcześniej zeszliśmy, choć tym razem podzielone na kawałki, na dłuższym dystansie. Podejścia są intensywne, ale raczej krótkie. Przepiękne, leśne widoki i zapachy sprawiają, że nawet nie zauważam momentu, w którym łapię zadyszkę i melduję się na górze.

Ten odcinek też jest nieco trudniejszy technicznie. Po drodze pokonujemy kilkanaście wykutych w skale stopni, a miejscami trzeba naprawdę wysoko zadzierać nogi. Żółtym szlakiem wychodzimy w końcu na płaski grzbiet i ruszamy malowniczą ścieżką poprowadzoną pomiędzy potężnymi, skalnymi ścianami.

Czuć, że jesteśmy w samym sercu Broumovských stěn.

Kamenná brána – kultowe miejsce w Górach Stołowych

Tu, na górze, mam wrażenie, że ścieżki są wydeptane dosłownie wszędzie… pod każdą skałką i między każdym głazem. Przez chwilę mamy problem z odnalezieniem właściwego dojścia do Kamiennej Bramy, aż w końcu wyłania się ona zza innych formacji skalnych. Na filmie widać mój zachwyt!

Kamenná brána to naturalne, skalne okno o prześwicie około 4 × 5 metrów. Niesamowite, co natura potrafi tu przez lata wywietrzyć, wymrozić i wypękać – szczególnie w Górach Stołowych. Zatrzymujemy się na dłuższą chwilę, żeby nacieszyć się tym miejscem. Przez mgły nie widać dziś Broumova, a szkoda… Pamiętam ten widok sprzed siedmiu lat i był wyjątkowo kojący. Dziś Kamienna Brama jest spowita mgłą tak gęstą, że każde drzewo i kamień kilka metrów dalej, szarzeją.

Do Kamiennej Bramy docieramy po godzinie 13:00, więc do grudniowego zachodu słońca zostają nam niecałe dwie godziny. Ruszamy dalej żółtym szlakiem w kierunku Koruny – popularnego punktu widokowego z panoramą na Szczeliniec.

Koruna (Broumovské stěny) – huśtawka i punkt widokowy

Z Kamiennej Bramy do Koruny wiedzie bardzo łatwy, a przy tym przepiękny szlak żółty, poprowadzony czymś na kształt skalnego wąwozu. Wysokie, iglaste drzewa zdają się sięgać słońca ponad warstwą mgieł. To absolutnie najbardziej magiczny, leśny widok, jaki kiedykolwiek widziałam. Idę tak przez około 20 minut i co kilka metrów zatrzymuję się, zachwycając każdym detalem. Na nagraniach, które robię, co chwilę powtarzam tylko: „niesamowite!” i „coś pięknego!”. W rzeczy samej, tylko spójrz na zdjęcia! 😄

W końcu docieramy do rozstaju żółtego szlaku, który w tym miejscu rozgałęzia się w kierunku punktu widokowego na Korunie. Na zachód – i w sensie kierunku, i w sensie słońca – prowadzi nas pojedyncza, także żółta nitka. Idziemy raz lasem, raz przez wąskie, skalne przejścia. Miejscami ledwo się mieszczę, ale całościowo jest to bardzo łatwy technicznie odcinek.

Zachód słońca na punkcie widokowym

Na szczyt Koruny docieramy o 14:40. Wita nas przepiękny widok chmur przewalających się przez obniżenie pomiędzy Koruną a majaczącym ponad nimi Szczelińcem. Gdzieś tam w dole leży polska wieś Pasterka, na obrzeżach której przebiega polsko-czeska granica.

Chmury jakby zostały uwięzione niżej, odsłaniając nad nami czyste, błękitne niebo.

Ten widok bardzo mnie wzrusza, bo zupełnie nie spodziewałam się tak spektakularnych warunków. Tak to czasem jest, że wcale nie trzeba wchodzić wysoko, żeby stanąć nad morzem chmur. Ale jak się szuka, to nie zawsze się taki widok znajdzie. A czasem, jak dziś, taki widok znajdzie Cię sam. Nagrywam dziś pierwszego vloga na YouTube i jeszcze dość pokracznie czuję się przed kamerą. Mam wrażenie, że doprawiając moje kadry takimi przepięknymi widokami, natura chciałaby mi ten start i te pierwsze kroki ułatwić, uprzyjemnić, upięknić. 😊

Na Korunie spędzamy kilkadziesiąt minut i w tym momencie jestem już pewna, że odpuścimy dalszą część trasy. Planowaliśmy jeszcze podejść na Božanovský Špičák i Signal, ale czuję górskie spełnienie i nie mam potrzeby gonić za kolejnymi szczytami. Przez chwilę zastanawiam się jeszcze, czy zostać dodatkowe 15–20 minut do właściwego zachodu słońca, który miał nadejść około 15:30. Po długiej wewnętrznej batalii decyduję się jednak zejść wcześniej.

Jak się później okazuje, była to bardzo dobra decyzja. Szybko przyszło mocne ochłodzenie i zapadł mroczny, mglisty zmrok. W końcu jest grudzień! Miałam co prawda latarkę i puchową kurtkę, ale i tak cieszyłam się, że zeszliśmy wcześniej i tak rozgrzani, nie musieliśmy robić niepotrzebnych, wychładzających postojów na „doposażenie”.

Powrót zielonym szlakiem

Na powrót obieramy zielony szlak, na który wchodzimy końcówką trasy żółtej. To szeroka, wygodna droga, która sprowadza nas lasem aż do asfaltowej drogi. Tym asfaltem pokonujemy ostatnie dwa kilometry. Asfalt nie jest może najbardziej klimatyczny, ale ma jedną dużą zaletę: dzięki temu mogliśmy zostać na Korunie do zachodu słońca, bez stresu o powrót po ciemku. Idziemy szybko i z ogromną łatwością. Odcinek ten mieliśmy pokonać w 30 minut, ale docieramy do auta kilka minut wcześniej. Jest już po zmroku.

Ostatecznie cała trasa miała około 10–11 kilometrów zamiast planowanych 15. Przejście zajęło nam około 4,5 godziny. Zaczęliśmy naprawdę późno jak na zimowe warunki – dopiero około 11:30, dlatego końcówka wędrówki grzbietem przypadła akurat na zachód słońca.

Bardzo polecam tę trasę. Nawet jeśli nie trafisz na mgły czy zachód, z pewnością zachwyci Cię urokliwy lat na grzbiecie Broumowskich Ścian.

Udanego wędrowania!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Szukasz inspiracji na wyjazd z psem?
Zapraszam Cię do Można z Psem - to mapa psiolubnych szlaków i atrakcji, którą możesz współtworzyć.

Korzystaj z gotowych polecajek, zdobywaj odznaki za swoją aktywność i pomóż nam budować rzetelną bazę dla wszystkich opiekunów psów.

Dołącz za darmo. Korzystaj i współtwórz!
Już jest! Mapa psiolubnych szlaków i atrakcji, którą możesz współtworzyć. Dołącz za darmo - korzystaj z gotowych polecajek i dodaj swoje!