Wędrówki z psem po górach:

Jaka smycz na górską wędrówkę z psem?

- - - Pies / Sprzęt

Udostępnij ten wpis!

Ale czekaj, w zasadzie po co mi smycz? Pod koniec 2018 roku puszczałam psa bez smyczy po Karkonoskim Parku Narodowym twierdząc, że nikomu nie dzieje się krzywda. Że panuję nad psami, że są odwoływalne i że nie schodzą ze szlaku.

Faktycznie tak było.

Fibi i Krakers wiedzą, że mają do zrobienia tego dnia ponad 20 kilometrów i nie mają w zwyczaju zbaczać ze ścieżek. Fibi sarny nawet nie zauważy, bo jak się ma 30 centymetrów wzrostu to świat zasłaniają Ci paprotki. Natomiast z Krakersem mam tak dobry kontakt, że potrafi odwołać się od zwierzyny choćby miał ją 2 metry przed sobą. I żeby nie było jest to z życia wzięty przykład, a nie moje czcze gadanie.

To był mój powód puszczania psów luzem. Ani trochę mnie to nie usprawiedliwia.

A jaki jest Twój?

Psy bez smyczy w Karkonoszach to ogromny błąd! Zawsze zabieraj smycz.
Ah te beztroskie czasy kopytkowania po Karkonoszach jako wolny pieseł

Smycz złem koniecznym?

Wędrówka z psem na smyczy ma wiele plusów.

Jeśli pies idzie z nami na 15 kilometrowy spacer w nowe miejsce, to ogrom nowych bodźców i doświadczeń wystarczająco go zmęczy. Nie musi dodatkowo orbitować wokół nas.

Po drugie, żaden stopień codziennego posłuszeństwa nie daje nam lepszej kontroli nad psem, niż zwykła smycz. Pomimo że doskonale znam swoje psy, stosuję zasadę ograniczonego zaufania. Szczególnie przy mudiku, który często niespodziewanie zaskakuje swoimi pomysłami… I przy weście, który notorycznie wypiera ze świadomości fakt mojego istnienia.

Szkolimy swoje psy, uczymy ich posłuszeństwa, ale to wciąż tylko psy. Są żywe, a nie zaprogramowane.

Po trzecie, Park Narodowy to nie są takie łąki i lasy, tylko ładniejsze niż te u Ciebie pod blokiem. Park Narodowy to obszar chroniony prawnie, wyznaczony by zachować region w stanie naturalnym. Na takich terenach ogranicza się działalność człowieka do minimum i pozwala się przyrodzie oddychać pełną piersią.

Nie wydaje Ci się, że móc tam wejść to dla nas – ludzi – ogromny przywilej?

Wiele Parków Narodowych zezwala na spacery z psami tylko pod warunkiem prowadzenia ich na smyczy. Szalenie istotnym jest byśmy dbali o wizerunek psiarzy i nie naginali przepisów dla własnej wygody. Jeśli chcesz spuścić psa „żeby się wyszalał” to znajdź do tego inne miejsce. W przeciwnym wypadku następny urlop spędzisz w centrum Jeleniej Góry… Bo do Parku z psem już nie wejdziesz.

Nie chcę łamać prawa, kpić z piękna przyrody ani narażać się na lincz innych wędrowców. Dlaczego więc łatwiej mi puścić psa luzem niż mieć go pod kontrolą? Przecież to nielogiczne.

A więc to naprawdę TYLKO kwestia komfortu?

Psy bez smyczy w Karkonoszach - to błąd! Zawsze zabieraj ze sobą smycz.
To też gdzieś w Karkonoszach, o sielanko

Minęła mi bezpowrotnie pokusa spuszczania psów ze smyczy, bo znalazłam taką, która nie jest dla mnie utrapieniem. Nie sądziłam, że to ma znaczenie, ale wybór odpowiedniej smyczy bardzo wpływa na wspólny komfort wędrówki

Jak wybrać odpowiednią smycz?

Najpierw zastanów się jaką rolę w Waszych wędrówkach pełni smycz. Czy pies idzie z boku, smycz jest luźna? A może pies ciągnie? Albo wlecze się trzy kroki za Tobą? Czy zdarza Wam się wspinać po skałkach czy wędrujecie raczej po szerokich traktach?

Długość smyczy

Jedni wolą metrowe, inni dwumetrowe, jeszcze inni długie linki. Nie zamierzam sprzeczać się z upodobaniami i przyzwyczajeniami. Długość smyczy będzie zależeć także od wielkości Twojego psa i tego czy ciągnie, czy raczej idzie obok Ciebie.

Według mnie najlepsza smycz to taka, która da swobodę psu, ale nie będzie plątać się pod nogami. Pamiętaj, że długość smyczy inaczej rozkłada się jeśli idziesz po „płaskim”, a inaczej kiedy idziesz pod górkę lub schodzisz po kamieniach. Zazwyczaj pod górkę smyczy jest nagle za dużo, a w dół za mało. Tu z pomocą przyjdzie amortyzator – ale o tym zaraz.

Magda z Fibi i Krakersem idą na smyczy w Górach Stołowych. Smycz jest idealnej długości.
Idealna na długość smycz dla psa to taka, która nie jest ani za długa, ani za krótka. To takie proste!

Jeśli masz psa, który ciągnie, nie musisz uczyć go chodzić na luźnej smyczy. I na odwrót! Po prostu wykorzystaj jego zwyczaje.

Jeśli Twój pies idzie z przodu, to optymalna długość smyczy pozwala Ci na wykonanie dwóch średnich kroków zanim wdepniesz w psa. Teraz wystarczy nic prostszego jak postawić psa, stanąć za nim, zrobić dwa-trzy „marszowe” kroki w tył i zmierzyć odległość od zapięcia szelek do Twojej ręki lub bioder.

Jeśli Twój pies idzie z boku lub z tyłu zmierz długość smyczy w podobny sposób, tylko ustaw psa w odległości, w której zazwyczaj się znajduje.

Nie chcę łamać prawa, kpić z piękna przyrody ani narażać się na lincz innych wędrowców. Dlaczego więc łatwiej mi puścić psa luzem niż mieć go pod kontrolą? Przecież to nielogiczne.

Pamiętaj, że zbyt długa smycz jest bardzo niekomfortowa. Będzie zahaczać się o skały lub ciągnąć po ziemi. Będziesz ją przydeptywać, potykać się o nią, szarpać psa albo non stop zbierać ją w rękach. Przerabiałam to i w konsekwencji puszczałam psa luzem. Nie wracajmy do tego :)

Schronisko górskie gdzieś w Czechach. Psy przypięte do ciężkiego plecaka, a ja mogę rozprostować kości i pójść do toalety bez ryzyka, że któreś z nich wybierze wolność.

Zwykła, przepinana, flexi, a może linka?

Typów smyczy jest na rynku po kokardkę i wszystkie te typy spotykam na szlaku. Z moich obserwacji wynika, że:

  • zwykła smycz jest banalna w obsłudze, ale utrudnia np. przypięcie psa do pasa biodrowego, do stołu w schronisku podczas obiadu albo do plecaka kiedy idziemy się odlać w krzaki (to bardzo życiowe, nie bagatelizujcie tego przykładu :))
  • przepinana smycz pozwala nam na wpięcie psa tu i ówdzie (także do pasa biodrowego), ale przez dodatkowe okucia jest cięższa. Czasem zbyt długa na górskie wycieczki i może zahaczać o skały. Wydaje mi się jednak najlepszym wyborem na początek.
  • smycz typu flexi to zmora na szlakach, bo pies najczęściej biega po całej szerokości ścieżki jak wolny elektron… A właściciele często gęsto mają czas reakcji godny żółwia po LSD. Wiem, że flexi wydaje się super opcją w góry, ale pamiętaj że nie jesteś tam sam. W dodatku nie można jej podpiąć do pasa biodrowego ani dobrze zawiązać wokół stolika w schronisku.
  • długa linka ma te same wady co flexi, ale zwija się jeszcze wolniej. Uwierz mi, nie widziałam w górach nic bardziej żałosnego niż właścicieli, którzy w popłochu zwijali linkę mamrocząc „ojej ojej oj przepraszam jejku jej” przed rowerzystą, który nie spodziewał się rozwiniętej na całą szerokość ścieżki tak sprytnej zasadzki.
ZOBACZ TEŻ  Podróżnik z psem? Jak reagują ludzie których mijamy
Alpy. Przerwa na niuchanie. Nie samą wędrówką pieseł żyje. Należy zachować prawidłowy balans pomiędzy dreptaniem a namierzaniem świstaków, co nie?

Z amortyzatorem czy bez?

Amortyzator to świetna sprawa, serio! Jego zadaniem jest redukowanie silnych szarpnięć tak by nie ucierpiały nasze biodra lub ręce. Ja znajduję dla niego szereg dodatkowych zastosowań. Można się nim na przykład poszarpać z psem w nagrodę! Poza tym bardzo przydaje się na zejściach, gdzie pies skacze po skałkach w dół i dzięki amortyzatorowi nie ciągnie nas za sobą. Zdarza się, że się z psami po prostu nie dogadam i szarpną mnie w przeciwną stronę. Amortyzator obniża ryzyko kontuzji i otarć. Ot, multitasking!

Ale jaką długość amortyzatora wybrać? Taką, by wyeliminował szarpnięcie. To nie ma być druga smycz. Część amortyzująca w moich smyczach ma dosłownie 30cm nie licząc pętli czy innych przeszyć.

Dopinana do pasa czy trzymana w ręce?

To kolejna kwestia przyzwyczajeń i nawyków. Moim nawykiem było trzymanie smyczy przez cały czas w ręce, bo nosiłam duży plecak z wbudowanym pasem (nie miałam gdzie wpiąć smyczy). Chciałam mieć pełną kontrolę nad psami na wąskich górskich półkach.

Sprawę skomplikowały mi kijki trekkingowe. Potrzebowałam ich żeby odciążyć mięśnie i stawy na długich wędrówkach z ciężkim plecakiem. Konieczność użycia kijków sprawiła, że wszystkie nawyki puściłam w niepamięć. Teraz smycz podpinam do pasa biodrowego w moim plecaku. Tych wąskich półek i tak nie ma zbyt wielu na naszych szlakach.

Magda z Fibi i Krakersem idą na smyczy w Górach Stołowych. Smycz jest idealnej długości.
Smycz podpięta do pasa = wolne ręce!

Sęk w tym, że pies, którego „nie trzymam w ręce” musi być sterowalny głosem. Dlatego uczę swoje psy zatrzymywania się, ruszania i skręcania na komendę. Potrafią też zwalniać i przyspieszać. Dzięki temu nawet podczas 100km wędrówki rzadko kiedy sięgam po smycz. O tym jak „rozmawiam” z psami pisałam w poście o przygotowaniu psa do wyprawy.

Smycz przy pasie to wolność dla rąk! Wolność dla rąk to więcej zjedzonych ciasteczek, lepiej i szybciej przeczytana mapa albo zero stresu o to, że pies szarpnie akurat wtedy kiedy robisz zdjęcie widoczkom. A jak się wypierdzielisz to masz dwie ręce, żeby strzelić facepalma. ;)

Magda z Fibi i Krakersem idą na smyczy, Rudawy Janowickie, Skalnik. Smycz jest idealnej długości.
Nasz zestaw prezentuje się jak na zdjęciu powyżej. Krótkie smycze, krótkie amortyzatory, system doczepiania do pasa biodrowego. Voila!

Nasz zestaw

Przetestowany na niejednej 100km wędrówce – zestaw dla nas idealny. Dla dwóch małych psów, które zazwyczaj idą przede mną. No nie mogą za mną, bo mam kijki. To niższe smycz ma trochę dłuższą, by mogło iść bark w bark z tym wyższym. Amortyzator można odczepić i wtedy mam zwykłą, krótką nieprzepinaną smycz np. na rest-day po mieście. Całość przypinam do pasa biodrowego za pomocą sznurka z karabińczykiem i pętli doczepionych do elementów na pasie. Dzięki niej mogę szybko przypiąć i wypiąć psy bez zdejmowania plecaka albo odpinania pasa biodrowego. Całość ma góra półtora metra długości.

Podsumowanie

Wybór smyczy na górskie wycieczki jest sprawą życia i śmierci komfortu i dyskomfortu zarówno dla Twojego psa, jak i dla Ciebie. Ostatecznie decyzja należy do Ciebie, bo co team to inna historia. Najważniejszym jest by zadbać o jej odpowiednią długość. W zależności od zapotrzebowania możesz dodać do niej amortyzator. Dobrym pomysłem jest też uwolnienie rąk i podpięcie smyczy do pasa.

A z jaką smyczą Tobie wędruje się najlepiej?

To pisałam ja, Magdalena!Wędruję, piszę, opowiadam, fotografuję. Lubię wschody słońca, choć zazwyczaj na nie nie wstaję. Ogarniam, kiedy wszyscy wokół już nie ogarniają. Gdybym mogła, zamieszkałabym z psami w domku w górach, a z ugoszczonymi wędrowcami grała w planszówki do białego rana. Może wspólnie dotrwalibyśmy do wschodu?

Udostępnij ten wpis!
Chcę być na bieżąco!
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Więcej opowieści?

Używamy ciasteczek! 🍪 Nie tylko na szlaku, ale też na blogu! Dowiedz się więcej.
Używamy ciasteczek! 🍪 Nie tylko na szlaku, ale też na blogu! Dowiedz się więcej.
Pierwszy raz na blogu? Rozgość się i zacznij tutaj!
Pierwszy raz na blogu? Rozgość się i zacznij tutaj!
0
Co myślisz na ten temat? Napisz komentarz!x
()
x