Wędrówki z psem po górach:

Karmienie psa podczas wędrówki. Energia, logistyka, bezpieczeństwo

- - - Know how / Pies / Planowanie / Sprzęt

Udostępnij ten wpis!

Jedzenie dla psa na czas wędrówki to stały element planowania, przygotowań, pakowania i samego marszu. Stanowi dla naszego podopiecznego główne i niezbędne źródło energii, a dla ludzi jest źródłem zagwozdek – jak karmić? jak spakować? jak zapewnić zapas na całą trasę?

Post powstał w ramach współpracy reklamowej z Orijen Polska, w oparciu o moje doświadczenie podróżnicze oraz konsultacje ze specjalistką ds. żywienia Acana Polska.

Wybór jedzenia na wędrówkę

Pies poddany długiemu wysiłkowi ma inne zapotrzebowanie na składniki odżywcze niż na co dzień. Więcej wysiłku, to więcej spalanej energii, a więc większe zapotrzebowanie energetyczne. Co więcej, liczy się również typ wysiłku. Psy poddane dłuższemu wysiłkowi fizycznemu mają inne zapotrzebowanie na białko, tłuszcze, a także niektóre składniki mineralne i witaminy.

Zaplanuj to ile jakiego jedzenia potrzebuje nasz pies w obliczu wzmożonego wysiłku. Aby to zrobić, kluczowe jest zrozumienie dwóch kwestii – przyswajalności oraz dostępnych źródeł energii.

Przyswajalność karmy

My, ludzie, mamy tak, że jedne produkty służą nam bardziej, niż inne. Czujemy się po nich lepiej, zdrowiej, mamy więcej energii i nie doświadczamy problemów żołądkowych. U psów również ma to znaczenie! Bogactwo składników to jednak nie wszystko, bo karma musi przede wszystkim współgrać z organizmem naszego psa.  Bo co nam po bogatej w składniki karmie, jeśli ta konkretna nie służy naszemu psu i po każdym posiłku zostawia na trawniku wątpliwej formy lub olbrzymie pieczątki?

Organizm psa wkłada energię w przetrawienie pokarmu, z którego próbuje wyciągnąć jak najwięcej dla siebie. Próbuje on wycisnąć jak najwięcej składników tak niezbędnych do budowy, regeneracji, utrzymania wszelakich procesów itd. Jeśli organizm dobrze przyswaja dany pokarm, to wyciągnie z niego więcej i wydali mniej resztek tego procesu. Łopatologicznie, na odwrót rzecz biorąc, jeśli pożywienie jest źle przyswajane, to organizm nie dość, że niewiele z niego wyciągnie, to jeszcze włoży mnóstwo energii (którą przecież w tym procesie miał zdobyć!) w to, aby ten pokarm przepchnąć na koniec układu pokarmowego.

Z grubsza, dlatego mała i zwarta kupa jest świadectwem przyswajalności karmy przez Twojego psa.

Pamiętajmy, że psy są względnymi mięsożercami – podstawę ich diety powinny stanowić tkanki zwierzęce, takie jak: mięso, podroby, czy kości. Składniki w proporcjach WholePrey, na które składają się wspomniane mięso, podroby oraz kości, znajdziemy w jedzeniu ORIJEN. 2/3 receptur formuł tej marki, to świeże lub surowe składniki mięsne. Dodatek świeżego mięsa w suchej karmie podnosi strawność oraz zwiększa smakowitość pokarmu. Paulina Tyczyńska, specjalistka ds. żywienia Acana Polska

Nie bez znaczenia są również indywidualne cechy psa, jego wiek, status zdrowotny oraz tolerancja na poszczególne składniki. Jedyną skuteczną metodą oceny czy karma służy naszemu psu jest obserwacja i ewentualnie badania krwi.

Czym ja karmię?

Kilka miesięcy temu zamieniłam dotychczasową karmę na Orijen i od tamtej pory dieta moich psów jest oparta właśnie na rybnej karmie Orijen Six Fish. Psom smakuje i się nie nudzi, a co najważniejsze – nie uczula Fibi (nie ma w Six Fish nic z kurczaka). Skład karmy odwołuje się do proporcji Whole Prey, diety obejmujących mięso, organy i chrząstki. Co więcej aż 85% receptury stanowią składniki rybne. Zapach tej karmy jest bardzo intensywny, dlatego w podróży potrzebujemy dodatkowego, szczelnego worka, aby ją zabezpieczyć.

Kaloryczność, czyli skąd się bierze energia?

Nie wystarczy zjeść cokolwiek – trzeba jeść dobrze. Im bardziej odżywcze jedzenie, tym mniej musimy podawać go psu, a to ciągnie za sobą kilka pozytywnych konsekwencji. Po pierwsze, nie obciąża to tak układu pokarmowego jak duże, obfite posiłki. Dzięki temu po całym dniu wędrówki organizm nie musi nadmiernie trudzić się trawieniem. Po drugie, im bardziej odżywcze jedzenie, tym mniej w przeliczeniu na dzień musimy podawać go psu. Im mniejsze dawkowanie, tym mniej karmy musimy ze sobą zabrać… albo przy tej samej ilości zabranej karmy starczy nam ona na więcej dni wędrówki.

Energii potrzebnej do funkcjonowania organizmu dostarczają makroelementy takie jak: białka, węglowodany i tłuszcze. Tłuszcze są najbardziej kaloryczne, dostarczają aż w 1 g około 8,5 kcal! Dla porównania białka oraz węglowodany w 1 g dostarczają tylko 3,5 kcal. Dlatego im więcej tłuszczów w diecie, tym bardziej kaloryczna jest karma. Tłuszcze są źródłem wolno uwalnianej energii, dzięki czemu wspierają wytrzymałość psa podczas długich wędrówek. Paulina Tyczyńska, specjalistka ds. żywienia Acana Polska

Szczególnie rozważnie należy podejść do zwiększania kaloryczności dawki pokarmowej szczeniąt – zbyt duża może prowadzić do zaburzeń w obrębie układu kostnego. U seniorów z kolei w związku ze zmniejszeniem tempa metabolizmu może doprowadzić do otyłości, która jest chorobą przewlekłą.

To o ile więcej karmy potrzebuje mój pies?

Kiedy na początku swojej przygody z wędrowaniem pytałam o to bardziej doświadczonych piechurów, słyszałam same sprzeczne porady. Zwiększ dzienną dawkę o 10%! O 5%! Nie, o 15%!

Rację mieli w jednym – warto tę dawkę zwiększyć.

A o ile?

Tak naprawdę nikt nam na to pytanie nie przedstawi jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od wielu czynników: intensywności wysiłku, jakości przyjmowanej karmy czy kondycji fizycznej psa i żadne wyliczenia nie zastąpią nam obserwacji. Ja też w ten sposób rozpoznawałam potrzeby moich psów. Widziałam, kiedy się przejadały, a kiedy burczało im w brzuchu. Zapewniam, że już po pierwszym dniu wędrówki sam się przekonasz, czego Twój pies potrzebuje. Podobnie zresztą dobiera się dzienny dystans wędrówki i czas potrzebny do regeneracji. Obserwując i ucząc się siebie nawzajem!

ZOBACZ TEŻ  Wyjazd pod namiot z psem. Wszystko, co musisz wiedzieć

Scenariusze żywienia

Ale czy karmę trzeba zmieniać specjalnie z myślą o wyjeździe na wakacje? I tak, i nie. Co do zasady, warto już na co dzień karmić psa jakościową, dobrze przyswajalną karmą, a podczas krótszych wyjazdów odpowiednio zwiększać jej dawkowanie, tak by współgrało ze zwiększonym zapotrzebowaniem energetycznym.

Aby obliczyć zapotrzebowanie energetyczne pomocna będzie tabelka, którą można znaleźć w wytycznych żywieniowych FEDIAF (Europejską Federację Przemysłu Żywieniowego Zwierząt Domowych).

źródło: Nutritional Guidelines 2021 / FEDIAF

W takim przypadku należy zwiększyć częstotliwość posiłków, to znaczy rozłożyć tę zwiększoną ilość jedzenia na więcej porcji. Jeśli pies do tej pory jadł 2 posiłki, to teraz powinien jeść 3, aby nie zmuszać układu pokarmowego do trawienia dużej porcji i zanadto go nie obciążać.

Jeśli wyjeżdżacie na dwa tygodnie i sporą część czasu zamierzacie wędrować (a więc wysiłek będzie szczególnie intensywny, a regeneracja na przestrzeni dni utrudniona), psi organizm można wesprzeć karmą o większej zawartości białka i tłuszczów niż karma bytowa. Taki skład mają np. karmy dla psów aktywnych. Posiadają one również zazwyczaj większą zawartość witaminy E czy selenu, które mają właściwości antyoksydacyjne i wspierają regenerację tkanki mięśniowej. Paulina Tyczyńska, specjalistka ds. żywienia Acana Polska

Podczas długich wyjazdów równie istotna jest przestrzeń na regenerację, odpowiedni dobór trasy i zapewnienie psu należytej dawki snu. Jeśli zadbamy o wszystkie te kwestie, to zaopiekujemy się psem od A (żywienie) do Z (regeneracja).

Porcjowanie, przenoszenie i karmienie – logistyka

Przenoszenie i porcjowanie

Są dwie metody na porcjowanie posiłków. Jedną z nich jest zapakowanie każdej z porcji w osobny woreczek, aby podczas wędrówki podać już odmierzoną ilość karmy. To rozwiązanie ma jednak ogromny minus – zużywamy niepotrzebnie dużą ilość plastiku. Woreczki, nawet strunowe, lubią się podrzeć. Puste łatwo się gubią, a po powrocie z wędrówki przed kolejnym użyciem należałoby je trochę oczyścić…

Drugą opcją jest przesypanie karmy do jednego dużego worka i korzystanie z jakiejś miarki albo kubeczka, który wcześniej przetestujemy i wymierzymy np. ile kubeczków równa się jednej porcji. Nie jest to najdokładniejsza metoda, ale szalenie wygodna i pozwalająca zwiększać nieznacznie dawkę jedzenia w wyjątkowo intensywne dni.

Tak czy siak, jedzenie dobrze jest trzymać w jednym worku razem z resztą psich leków, suplementów i innych tego typu dodatków. Bardzo ułatwia to zapanowanie nad porządkiem w plecaku.

Uzupełnianie zapasów karmy

Najważniejsze – zapewnij sobie zapas karmy. Nie polegaj na lokalnych sklepach, szczególnie jeśli masz psa alergika. W większych miastach znajdziesz lepiej zaopatrzone sklepy zoologiczne, ale i tam możesz nie znaleźć tego, czego potrzebujesz. Nie warto ryzykować, a potem nie mieć czym nakarmić psa.

„Obsługa” całego zapasu karmy

Podczas dłuższych wędrówek pytaniem numer jeden jest: skoro mam zabrać cały zapas karmy ze sobą, to jak u licha mam ją unieść, jeśli zajmie połowę docelowej wagi plecaka? Z pomocą przychodzą paczkomaty lub usługa poste restante, dzięki którym możecie wysłać karmę w miejsce, w które dopiero dojdziecie. Wystarczy podzielić cały zapas karmy na części i obliczyć kiedy Wam się skończy oraz gdzie będziecie w danym dniu. Warto liczyć dzienny dystans, czas i zapas karmy z lekkim zapasem. Gorsze dni, kiepska pogoda czy drobne kontuzje spowalniające marsz lubią zaskakiwać.

Należy jednak pamiętać o ograniczonym czasie na odbiór przesyłki z paczkomatów. Na poste restante może ona leżeć dużo dłużej.

Karmienie psa

Aby uniknąć skrętu żołądka, pies powinien odpocząć chwilę przed posiłkiem oraz godzinę do dwóch po zjedzeniu. To święta zasada wędrówek z psami – nie maszerujemy z pełnym brzuchem! Z tego powodu warto planować trasę tak, by umożliwić psu ten odpoczynek. Ze względu na wędrówkę najlepiej jeśli posiłki są dwa – rano i wieczorem, ale dla układu pokarmowego psa lepiej podzielić dzienną porcję na 3. Oznacza to, że rano, po południu i wieczorem należy zaplanować minimum godzinną przerwę od marszu.

W praktyce wychodzi jak wychodzi… Dużo zależy od warunków konkretnego dnia. Grunt, żeby pilnować przerwy po posiłku. :)

Pieski po pierwszym posiłku tego dnia – ja mam czas zjeść swoje śniadanie, spakować sprzęt i złożyć namiot, a im układa się w brzuszku.

Zabezpieczenie pożywienia w nocy

Nocą na żer wychodzą leśni mieszkańcy i musimy zabezpieczyć odpowiednio zapasy karmy i ludzkiego jedzenia. Na wypadek, gdyby skusili się sprawdzić co tak pachnie.

Warto to wszystko (otwarte ludzkie jedzenie, psią karmę, smakołyki, worek ze śmieciami itd) spakować do osobnego worka i zawiesić go na drzewie, kilkanaście metrów od namiotu. Nie zagwarantuje nam to, że zapasy przetrwają do rana…. Ale jeśli jakieś zwierzę będzie chciało sprawdzić zapas, to lepiej aby rozprawiło się z workiem tam pod drzewem, a nie próbowało zaglądać nam do namiotu.

Nocą grasuje jeszcze jeden „drapieżnik” – nasz pies. Tak, ten sam z którym śpimy w namiocie. Jeśli mamy pewność, że w okolicy nie ma niebezpiecznych zwierząt, to worek z jedzeniem i śmieciami wystarczy schować do plecaka, a plecak wsunąć pod głowę. Dzięki temu nawet gdy nasz pies będzie chciał się dostać do zapasów, z pewnością nas obudzi. Ale pewnie i tak będzie zbyt zmęczony. :)

Nocując latem w Sudetach zawsze trzymam jedzenie w namiocie – nie ma tu niedźwiedzi, a latem pożywienia jest pod dostatkiem. Wiosną i jesienią wywieszam jedzenie z dala od namiotu. To czas, gdy zwierzęta są szczególnie uzupełniają zapasy po zimie, przechodzą przez okres rozrodczy i mogą być bardziej napastliwe i nerwowe. W Beskidach, Tatrach czy Alpach, zawsze wywieszam jedzenie w worku na zewnątrz z uwagi na obecność niedźwiedzi. Jedzenie wywieszam też zawsze, gdy nie jestem pewna rodzaju lub zwyczajów okolicznych zwierząt.

Smakołyki i gryzaki

Oprócz podstawowej karmy, zawsze zabieram ze sobą jakieś smakołyki lub gryzaki. Pełnią one potrójną rolę.

Po pierwsze, po prostu przełamują monotonię smaku. W domu moje psy dostaną czasem żółtko jajka, smoothie z warzyw albo podzielę się borówkami czy bananem, które właśnie jem. Podczas wędrówki o takie rarytasy jest o wiele trudniej.

ZOBACZ TEŻ  Jaka smycz na górską wędrówkę z psem?

Po drugie, żucie jest naturalną potrzebą psa, a te należy spełniać niezależnie od miejsca pobytu.

Po trzecie, taki znany, lubiany, bezpieczny gryzak w podróży przydaje się żeby psa odstresować, zająć czymś, uspokoić, namówić do zajęcia się sobą… W zależności od psa ;)

Naszym odkryciem 2022 roku są krokodylki od Whimzees. Co prawda zajmują sporo miejsca w porównaniu do innych smakołyków, ale są lekkie i na moje psy działają nieoczekiwanie uspokajająco. Ze względu na ich kształt, Fibi na spokojnie memła jednego krokodylka nawet przez pół godziny. A dotychczas rzucała się na każdy taki przysmak i nie wiem kto się wtedy bardziej stresował…? Ona tempem jedzenia, czy ja tym że się przypadkiem zadławi? Niedowierzam, gdy widzę jak spokojnie żuje te krokodylki i odpływa sobie w tej przyjemności. To moment wytchnienia nie tylko dla niej, ale też dla mnie.

Mój system

Na przestrzeni lat wypracowałam sobie swój system „zarządzania” jedzeniem dla psów.

Ilości

  1. Domową porcję zwiększam nieznacznie o kilka groszków (przy moich małych psach robi to różnicę +10%), uzupełniam przysmakami, obserwuję i reaguję.
  2. Zabieram maksymalnie 3-4kg karmy. 1kg starcza nam na około 3 dni. Jeśli jest potrzeba, to resztę wysyłam na dalsze etapy trasy osobiście lub z pomocą bliskich.
  3. 1kg oddaję Krakersowi do plecaczka.

Przenoszenie

  1. Karmę noszę w starym, mocnym, strunowym worku po karmie o pojemności 1-2kg. Grunt, żeby się szczelnie zamykał.
  2. Porcje wydzielam za pomocą nakrętki od słoika o znanej mi pojemności. Jest lekka, wrzucam ją do karmy i nigdy nie muszę jej szukać.
  3. Smakołyki trzymam w dużych workach strunowych i w razie potrzeby przesypuję do podręcznego woreczka na smakołyki przypiętego do pasa biodrowego lub paska od spodni.

Karmienie

  1. Zimą lub w dni krótkiej wędrówki karmię psy 2 razy dziennie, a latem, gdy dzień jest długi i możemy robić wiele przerw, 3 razy dziennie.
  2. Rano tuż po przebudzeniu i krótkim spacerze daję psom jeść. W ciągu godziny przeznaczonej na wstępne przetrawienie przez nie posiłku, mam czas dla siebie. Robię sobie śniadanie, sprzątam biwak i zazwyczaj po 1,5h jesteśmy gotowi do marszu.
  3. Analogicznie, wieczorem po rozłożeniu biwaku najpierw karmię psy, a potem, gdy powoli kładą się spać, robię sobie swoją kolację.

Niezależnie od tego co Twój pieseł je, pamiętaj aby zapewnić mu dostęp do wody w ilości, której potrzebuje. Nie żałuj mu! Nawet jeśli podczas wędrówki pozyskiwanie wody jest utrudnione.

W razie wątpliwości dotyczących diety skonsultuj się z dietetykiem lub lekarzem weterynarii, który opracuje indywidualne zalecenia dla Twojego psa.

To pisałam ja, Magdalena!Wędruję, piszę, opowiadam, fotografuję. Lubię wschody słońca, choć zazwyczaj na nie nie wstaję. Ogarniam, kiedy wszyscy wokół już nie ogarniają. Gdybym mogła, zamieszkałabym z psami w domku w górach, a z ugoszczonymi wędrowcami grała w planszówki do białego rana. Może wspólnie dotrwalibyśmy do wschodu?

Udostępnij ten wpis!
Chcę być na bieżąco!
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Więcej Dzikości?

0
Co myślisz na ten temat? Napisz komentarz!x