Wyprawowe batoniki muesli

- - - Sprzęt

(wpis napisany przez Maćka, którego radosną blogową twórczość pełną lasu, harcerstwa i militariów znajdziecie tutaj)

Zdarzyło Ci się kiedyś być na szlaku tak głodnym, że zastanawiałeś się nad degustacją miejscowego żwiru? Chyba każdy to przeżył. Czy to na swojej pierwszej wyprawie, czy gdy zapomniał prowiantu, czy gdy sklepy na trasie wędrówki okazały się zamknięte.

Oczywiście z czasem uczymy się brać w teren różne nowe rzeczy do jedzenia: kabanosy, mięso suszone, kanapki, czekoladę, (Magda: HERBATNIKI, żaden wyjazd nie może się odbyć bez herbatników),batoniki…

… no właśnie! Batoniki. 

Małe tafelki musli są w wyposażeniu prawie każdego turysty. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który tuż przed wyjazdem nie biegł kupić batonika do sklepu na B.

Ale ale! Czy wiesz, że taki frykas można zrobić samemu? Odkąd się tego nauczyłem nie wyobrażam sobie kupować batoników. W dodatku te nasze są smaczniejsze, cięższe, większe i bardziej sycące. A jak je zrobić?

Handmade batoniki muesli

Składniki!

Aby zrobić jedną solidną blachę batoników będziesz potrzebować:

  • 350g musli 
  • 75 g suszonych moreli
  • 75 g suszonych fig
  • 75g suszonej żurawiny
  • 75 g słonecznika łuskanego
  • 50g płatków kukurydzianych
  • 3 łyżki oleju kuchennego
  • 4 łyżki miodu
  • 2 jajka

Jeśli chcesz dodać coś innego (bo na przykład czegoś nie lubisz albo masz na to alergię) to śmiało możesz wymienić jedne bakalie na inne, a zamiast gotowego musli użyć płatków owsianych. Pełna dowolność!

Przyda się też nóż, łyżka stołowa, łyżeczka mała, deska do krojenia, duża miska, blacha do ciasta, papier do pieczenia, coś do podgrzania miodu (szklanka, rondelek).

Sposób przygotowania

  1. Morele, figi, i żurawinę siekamy na drobne kawałki (mniejsze od standardowych rodzynek). Płatki kukurydziane ugniatamy tak, by się pokruszyły. 
  2. Wszystkie suche składniki wsypujemy do jednej miski i mieszamy, tak aby ładnie się wymemłały ze sobą.
  3. Okrężnym ruchem wlewamy płynne składniki: miód (może być rozgrzany np. w mikrofali), olej i jajka. Wszystko mieszamy jeszcze raz.
  4. Następnie całość wysypujemy na blachę do ciasta wyłożoną papierem do pieczenia. Ubijamy łyżką lub zwilżoną dłonią.
  5. Pieczemy w piekarniku nagrzanym na 180 stopni (ustawionym na grzanie z góry i z dołu) przez 25 minut.
  6. Wyciągamy z piekarnika, a po wystygnięciu zaglądamy pod nasz bloczek. Jeśli spód ciasta jest wciąż mokry musimy obrócić je do góry nogami, po czym z powrotem wyłożyć je na blachę i wstawić do piekarnika (tym razem na 150 stopni). Czekamy aż złapie delikatne rumieńce. To autorska metoda, więc jeśli znacie lepsze na upieczenie od spodu za pierwszym razem to dajcie znać, przyda się.
  7. Po wyciągnięciu i ostudzeniu możemy pokroić batoniki jak chcemy.

Możemy też dodać do nich polewę czekoladową z torebki lub przepisu z Internetu. Ja tak zrobiłem z połową batonów i to był super pomysł :) (Magda: poza tym że to dużo, dużo cze-ko-la-dy naraz)

My korzystaliśmy ze znalezionego przepisu, czyli:

  • 50 ml mleka
  • 50g masła
  • 100g czekolady

Mleko z masłem podgrzać w rondelku, później dodać pokrojoną czekoladę i mieszać do uzyskania jednolitej konsystencji. Następnie polać batoniki i odłożyć do lodówki do stężenia.

Takie batoniki muesli można jeść jak tylko ostygną. A potem zapakować, wrzucić do plecaka i spałaszować na szlaku.

Smacznego!

To pisałam ja, Magdalena!AvatarWędruję, piszę, opowiadam, fotografuję. Lubię wschody słońca, choć zazwyczaj na nie nie wstaję. Ogarniam, kiedy wszyscy wokół już nie ogarniają. Gdybym mogła, zamieszkałabym z psami w domku w górach, a z ugoszczonymi wędrowcami grała w planszówki do białego rana. Może wspólnie dotrwalibyśmy do wschodu?

ZOBACZ TEŻ  Karkonosze z psem o każdej porze roku (i dlaczego ich nie lubię)

Więcej opowieści?